fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Bagiński: PiS przedmiotowo traktuje swój elektorat

Wikipedia
Żadnej krucjaty po gabinetach PO i Nowoczesnej nie robię – mówi kandydat na senatora Mieczysław Bagiński

"Rzeczpospolita": Partie opozycyjne liczą, że pokona pan kandydatkę rządzącego PiS.

Mieczysław Bagiński, kandydat PSL, PO i Nowoczesnej w wyborach uzupełniających do Senatu: Nie dzieliłbym wyborców w okręgu na opozycję i obóz rządzący, tylko na ludzi z ogromną obywatelską wrażliwością i na tych, którym przytępiono tę wrażliwość.

Co ma pan na myśli?

Rządzącym się wydaje, że wszystko, co zaproponują, to ma być. Nawet jeżeli wystawią senatora z Bostonu, to jak to Kurski powiedział, „ciemny lud to kupi". Nie można wystawiać do Senatu osoby, co do której są już plany na za miesiąc. Senator to jest wartość prawna i moralna, nas z tego okradziono zaraz po wyborach. PiS przedmiotowo potraktował własny elektorat. Jeżeli rządząca partia w swoim mateczniku nie znajduje jednego sprawiedliwego, tylko posiłkuje się zagranicznym importem celebrytów, to jest to karykatura.

Jakich celebrytów?

Krystyna Czuba z Torunia, Genowefa Wiśniowska ze Śląska, Andrzej Wajda, Bronisław Geremek, Jacek Kurski, Karol Karski... I w zderzeniu z takim celebrytą najlepszy syn czy córka tej ziemi przegrywa. Takie regiony jak nasz traktuje się jak prowincję. A prowincja to nie jest miejsce mierzone odległością od stolicy, tylko sposób myślenia. I takie myślenie serwuje się naszym regionom z ulicy Nowogrodzkiej.

Anna Anders jest przewodniczącą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnikiem premiera ds. dialogu międzynarodowego, a pan swoją kontrkandydatkę nazywa „senatorem z Bostonu".

To nie jest normalne, że komuś pełniącemu dwie funkcje centralne daje się propozycję kolejnego stanowiska.

Będzie pan debatował z panią Anders?

Pani Anders dwukrotnie otrzymała zaproszenie do Polskiego Radia w Białymstoku oraz w Suwałkach i go nie przyjęła. Stawili się pozostali kontrkandydaci, debatowaliśmy. Ale faworytka nie przyjechała. To również świadczy o lekceważeniu nie tylko nas, ale także słuchaczy.

Pani Anders prowadzi głośną kampanię przy wsparciu najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości, a pan jest niewidoczny.

Moja kampania jest inna, nie ciągnie jej rządowy zaprzęg. Po każdych wyborach kolejnego dnia wracam do pracy. Swoją kampanię prowadzę od 50 lat, jak tylko zacząłem swoje zawodowe życie. Mnie tu znają, zostałem szósty raz wybrany do sejmiku. Być może jestem mniej obecny w mediach, ale działam skutecznie.

Ale pan już się ubiegał o fotele posła i senatora. Do tej pory się nie udawało.

Pani Anders też kandydowała i była trzecia w swoim okręgu, a ja drugi.

Pan kandydował czterokrotnie do Senatu, raz do Parlamentu Europejskiego i raz do Sejmu. Bez sukcesu.

Ale za każdym razem mam lepszy skokowo wynik. Popierają mnie ludzie podobnie myślący.

W Nowoczesnej nie wiedzą nawet, jakie ich kandydat nosi nazwisko.

A ja panu powiem, że z wzajemnością. Jeśli PO czy Nowoczesna chcą mnie popierać, to niech to robią, ale ja żadnej krucjaty po gabinetach członków tych partii nie prowadzę.

Ma pan wsparcie ze strony polityków PO i Nowoczesnej?

Na jednym ze spotkań w Łomży był szef PO Grzegorz Schetyna. Po wyborach łatwo będzie sprawdzić, na ile to wsparcie innych partii było skuteczne. Wiadomo, ilu ludowców głosowało w wyborach do Sejmu jesienią. Jeśli teraz uzyskam tyle głosów, ile wówczas oddali ludowcy, to wiem, że są to głosy tylko tej grupy. Jeżeli będzie ich dwakroć więcej, to będzie wiadomo, że reszta pochodzi ze wsparcia PO i Nowoczesnej.

Co chciałby pan zrobić jako senator dla swojego regionu?

Rolą senatora jest dbanie o to, żeby całe otoczenie prawne było przyjazne regionowi, z którego pochodzi. Każdy region ma swoją specyfikę. U nas trzeba pilnować, żeby otoczenie prawne sprzyjało zahamowaniu migracji ludzi młodych. A młodych i wykształconych zatrzymamy tylko wtedy, gdy zapewnimy im korzystne warunki do życia, pracy, zakładania małych przedsiębiorstw. Składałem w życiu wiele przysiąg: harcerską, uczniowską, studencką, żołnierską, małżeńską i sześć razy ślubowałem w sejmiku województwa. To chyba nie na kredyt, tylko za coś?! I do tej pory dotrzymuję wszystkich tych przysiąg. Miesiąc temu cała Polska słyszała, jak pani premier wybudowała wodociąg. To jest poniżające i dla tej gminy, i dla inwestora. Od kiedy premier jest od budowania wodociągów? To ja się pytam: skoro wybudowano wodociąg, to dlaczego po drugiej stronie ulicy od razu nie wybudowano kolektora ściekowego? Pewnie sławojka na końcu stoi. Senator ani poseł nie pracuje w zastępstwie, ale powinien pomóc wszystkim słabszym i nie przeszkadzać silnym. W naszym regionie programem może być: pracować dla dobrego sąsiedztwa z krajami sąsiednimi. Dobre sąsiedztwo przełożyłoby się na dobrobyt mieszkających tu rodzin. Granica z Białorusią je rozdzieliła. O takich rzeczach trzeba mówić, a nie o sprowadzaniu jednostek NATO.

Rozlokowanie na Podlasiu jednostek NATO nie jest potrzebne?

Inaczej myśli ktoś wychowany w rodzinie wojskowej, a inaczej ludzie miłujący pokój i dobre sąsiedztwo.

Jest pan za przyjmowaniem uchodźców na Podlasiu?

Jestem za tym, żeby likwidować problem tam, gdzie jego źródło. Proszę sobie przypomnieć, jak to było z naszymi uchodźcami po 1939 roku. Uciekając za granicę, szukając bezpieczeństwa, nie molestowaliśmy cudzych dziewczyn, tylko szukaliśmy broni i wracaliśmy do ruchu oporu. Może tym młodym chłopcom, co to napadali dziewczyny w Kolonii, trzeba zaproponować szkolenie, żeby mogli odwojować swoją wolność. Jeśli już mamy przyjmować uchodźców, to trzeba oddzielić tych, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy, od tych, co jadą poharcować w Europie.

Pańscy przeciwnicy nazywają pana reliktem PRL. Wypominają panu członkostwo w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym.

Nie wstydzę się tego, że jestem członkiem jednej partii od 50 lat. Może takie relikty są więcej warte niż ci, którzy przez dziesięć lat oblecieli kilka ugrupowań?

Pani Anders obiecuje, że na pańskich ziemiach będzie realizować dobrą zmianę, w czym wspiera ją sam Jarosław Kaczyński.

Dobra zmiana powinna polegać na tym, żeby ludzie mogli wybierać najlepszych swoich, tu wypielęgnowanych, znających realia. I ja na taką zmianę liczę.

Pani Anders jest wierna jednej partii.

Mam inną wiedzę na ten temat. Była motywowana przez inną partię, podobnie jak jej mamusia jeszcze parę lat temu wyznawała trochę inne ideologie.

Jakie?

Sprzyjała innym komitetom wyborczym. Ja jestem wierny jednej partii i idei ruchu ludowego, służę ludziom. Łatkę reliktu PRL-u można przypiąć każdemu, kto żył w tamtych czasach. Oficerowie, którzy kończyli uczelnie po 1989 roku byli uczeni przez młodszych kolegów? Kaprali? Szeregowych? Nie, uczyli ich starsi od nich oficerowie, a nie młodsi od nich poborowi. I co, ich też trzeba skasować? Nie można tak myśleć, to jest patologia.

Pani Anders obiecuje, że na pańskich ziemiach będzie realizować dobrą zmianę, w czym wspiera ją sam Jarosław Kaczyński.

Dobra zmiana powinna polegać na tym, żeby ludzie mogli wybierać najlepszych swoich, tu wypielęgnowanych, znających realia. I ja na taką zmianę liczę.

Jeżeli przegra pan wybory, to będzie to prestiżowa wielka porażka dla całej opozycji. Opozycja liczy na to, że Zjednoczona Prawica dostanie tu czerwoną kartkę.

Mnie taka polityka nie interesuje. Wiem, co tej ziemi oddałem i wiem czego w zamian mogę się spodziewać.

Jarosław Kaczyński twierdzi, że przez ostatnie osiem lat północno-wschodnia Polska stała się zapomnianą ziemią. Przez lata pan był na Podlasiu przewodniczącym sejmiku.

To dlaczego miesiąc temu przy ustalaniu budżetu wszystkie głosy jego posłów stąd o przyspieszenie ważnych inwestycji drogowych zostały odrzucone? I żaden z tych posłów, który wcześniej kłapał zębami, że obwodnica Łomży czy Via Baltica to pilne inwestycje, nie głosował za odrzuceniem tych poprawek.

Jarosław Kaczyński w Suwałkach powiedział, że to będą bardzo ważne wybory, które pokażą jakim poparciem cieszy się program zmian PiS, a jaką siłę mają ci, którym w kraju pełnym patologii dobrze się żyło.

Tym bardziej się cieszę, że do takiej konfrontacji nadaje się moje nazwisko i moja przeszłość.

Pani Anders uczy i pokazuje jaki powinien wyglądać nowoczesny patriotyzm. Nie ma pan wrażenia, że może być zapotrzebowanie na coś nowego a nie na przeszłość, którą pan sobą reprezentuje?

Jak i kogo można uczyć, jak tu się całe życie nie było?! Moja praca również dzisiaj jest hołdem przeszłości. Ale każdego dnia pracuję na to, żeby wygrywać współczesność. Nawet jeśli przegram te wybory, to wciąż jestem we władzach samorządu województwa podlaskiego i będę tak samo potrzebny jak przez wszystkie lata.

—rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA