fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Kozubal: Patriotyzm jutra według Morawieckiego

AFP
Zapowiedź powołania przez premiera Funduszu Patriotycznego rodzi wiele pytań. Czy skończy się tylko na próbie łowienia dla Andrzeja Dudy wyborców Konfederacji?

– Fundusz Patriotyczny ma wspierać fundacje i stowarzyszenia o profilu patriotycznym – zapowiedział premier w czasie wizyty w Zachodniopomorskiem. Ma służyć „budowaniu postaw patriotycznych". – Będzie wspierał pasjonatów historii, pasjonatów, którzy biorą udział w grupach rekonstrukcyjnych – opowiadał szef rządu. Ma także wspierać „młodych naukowców, którzy będą szerzyli myśli patriotyczne".

Na jednym z porali społecznościowych premier precyzował: „Nie chcemy powrotu do polityki patriotycznej orła z czekolady i różowych okularów. Mamy do pokazania tysiące wspaniałych historii, bohaterów i wydarzeń historycznych. Fundusz Patriotyczny wesprze pamięć o postaciach takich jak patronka szkoły w Czarnem – »Inka« Siedzikówna".

Zwróciliśmy się z pytaniami do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów: kiedy fundusz zostanie powołany; jakim budżetem będzie dysponował w tym roku; kto będzie mógł skorzystać z tych środków; kto stanie na jego czele? Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Jednak już teraz warto zadać kolejne pytania i wyjaśnić niejasności.

Po pierwsze, od dawna istnieje program grantowy „Patriotyzm jutra", od 2009 r. jego operatorem jest Muzeum Historii Polski. Służy on „odkrywaniu i upowszechnianiu wiedzy z zakresu historii Polski oraz wspiera inicjatywy angażujące społeczności w działania poświęcone pielęgnowaniu i promowaniu lokalnego dziedzictwa i kultury". Program ten rozdysponował 24 mln zł i dofinansował ponad 1100 projektów.

Po drugie, jeżeli premier odczuwa deficyt informacji kierowanych do społeczeństwa na temat Danuty Siedzikówny „Inki", to powinien zapukać do IPN, który m.in. promuje historię Żołnierzy Wyklętych. Wydaje się, że IPN akurat o tej postaci nie zapomniał i powinien wysłać premierowi stosowne pakiety edukacyjne oraz informacje o formach upamiętnienia „Inki". Wcześniej wielokrotnie stosował taką metodę „uświadamiania" mediów lub polityków. Warto przypomnieć, że w poprzednim roku IPN dysponował 342 mln zł budżetu, a w tym ponad 400 mln. Jeżeli premier nie dostrzega działalności Instytutu, to warto pytać, czy to źle świadczy o IPN czy o Mateuszu Morawieckim.

Po trzecie, pasjonatów z grup rekonstrukcyjnych wspiera MON – mowa o organizacjach proobronnych. Podobnie postawy promują m.in. Ministerstwo Edukacji, Polska Fundacja Narodowa i dziesiątki innych organizacji, np. samorządy. Trudno oszacować, jakie środki przeznaczane są na ten cel, ale na pewno niemałe.

Po czwarte, premier musi odpowiedzieć na pytanie, czy wspierać naukowców „szerzących myśl patriotyczną", czy dążących do prawdy.

Po piąte, kto będzie decydował o przyznaniu certyfikatu „organizacji patriotycznej". Czy pieniądze otrzyma skrajnie prawicowa ONR, czy organizacja lokalna, która opisuje losy społeczności żydowskiej przed wojną?

Jeżeli premier stawia na wiarygodność, to Fundusz Patriotyczny nie powinien być organizacją widmo, jakimi dzisiaj są chociażby fundusze medyczny czy obrony narodowej. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że są one potrzebne? Pierwszy obiecał stworzyć prezydent Andrzej Duda dziewięć tygodni temu, drugi szef MON Mariusz Błaszczak...

19 miesięcy temu.

A może chodzi tylko o obietnicę skierowania strumienia pieniędzy do wyborców Konfederacji?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA