fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej

Nie warto bronić się przed zmianami

Współczesne prace budowlane, na przykład na rynku biurowców, wymagają technologii najnowocześniejszych.
Trzeba przyznać, że nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia. Branża budowlana w Polsce znajduje się w bardzo skomplikowanej sytuacji, charakteryzuje się niską marżowością, cierpi na brak rąk do pracy i musi zmagać się z poważnym wzrostem kosztów. A to tylko część bolączek tego sektora. W dodatku znaczna część firm to przedsiębiorstwa stosunkowo niewielkie, o ograniczonym potencjale finansowym czy kadrowym.
Jak w takiej rzeczywistości myśleć o innowacjach? A one pojawiają się w branży coraz częściej. Jak wskazujemy w naszych dzisiejszych publikacjach, budownictwo może nie jest jakimś liderem przełomu technologicznego, jednak i tu ów przełom nabrał sporej dynamiki. Tylko że w polskich warunkach nowe technologie są wdrażane przede wszystkim w firmach dużych, mogących sobie na to pozwolić ze względu na potencjał. O prawdziwym innowacyjnym przełomie w polskim budownictwie będziemy mogli jednak mówić w momencie, kiedy stanie się on udziałem mniejszych graczy, kiedy stanie się po prostu powszechny.
I tu dochodzimy do swego rodzaju paradoksu: mniejsze firmy nie bronią się przed innowacjami, bardzo chętnie je testują. Ale jak mówią badania – już nie wdrażają. Przyczyny są różnorakie: finansowe czy brak odpowiedniej kadry. Na to jednak nakłada się dosyć powszechny w polskim biznesie brak poczucia potrzeby innowacji. Skoro biznes jakoś się kręci, zamówienia spływają, jest co robić – po co sobie zawracać głowę przełomem technologicznym?
W przypadku wielu branż mechanizm może zadziałać dosyć prosto: innowacyjne, także zagraniczne firmy wyprą mniej efektywnych graczy niestosujących innowacyjnych rozwiązań. Ci drudzy przegrają nie tylko chociażby pod względem parametrów czysto finansowych, ale także na przykład z powodu negatywnego wpływu na środowisko, na który jest czuła coraz większa część biznesu.
W przypadku branży budowlanej sytuacja ma się inaczej. To rynek rozdrobniony, w dużej mierze lokalny, a próby ekspansji na tym bardziej lokalnym poziomie przez dużych graczy w zasadzie zakończyły się niepowodzeniem. Nie znaczy to jednak, że mniejsze firmy mogą spać spokojnie. Po pierwsze dlatego, że generalni wykonawcy mogą przestać chcieć z nimi współpracować ze względu na dystans technologiczny. Po drugie – regulacje coraz częściej wymagają podwyższania efektywności energetycznej i minimalizacji wpływu na środowisko, biznes musi być na to gotowy. I po trzecie – współczesne prace budowlane, na przykład na rynku biurowców, ale też coraz częściej w mieszkaniówce, po prostu wymagają najnowocześniejszych technologii. I ci, którzy się przed nim bronią, powinni o tym pamiętać.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA