Historia dwustronnej współpracy gospodarczej i inwestycyjnej między Polską a Stanami Zjednoczonymi ma głębokie korzenie, sięgające okresu dwudziestolecia międzywojennego. W latach poprzedzających wybuch drugiej wojny światowej USA znajdowały się w ścisłej czołówce naszych najważniejszych partnerów, zajmując drugą pozycję na liście krajów, z których importowaliśmy. Współcześnie ranga tych relacji pozostaje bardzo wysoka. Amerykańskie dostawy plasują ten kraj na trzecim miejscu wśród kierunków, z których Polska importuje towary, po Niemczech i Chinach.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Amerykanie zatrudniają w Polsce już 330 tys. osób. Chwalą nas za kompetencje

Nasz kraj nadal pozostaje częścią globalnych łańcuchów dostaw głównie jako dostawca podzespołów, a rzadko jako sprzedawca gotowych i finalnych rozwiązań. Tę specyfikę dobrze widać na przykładzie prężnej branży zbrojeniowej. Raporty polskiego resortu spraw zagranicznych wskazują, że przed wybuchem konfliktu na Ukrainie prawie cały polski eksport uzbrojenia przypadał na kategorię ML10, która obejmuje statki powietrzne i komponenty z nimi związane. Było to w dużej mierze zasługą amerykańskich koncernów działających nad Wisłą.

Do kluczowych podmiotów tego typu zaliczają się amerykańskie zakłady PZL-Mielec, będące własnością koncernu Lockheed Martin. Duże znaczenie mają także zakłady Pratt & Whitney w Rzeszowie czy Collins Aerospace we Wrocławiu, które od wielu lat integrują polskie fabryki z transatlantyckimi łańcuchami wartości w obszarze zaawansowanego przemysłu obronnego.

Polska dostarcza USA podzespoły. Finalne produkty robią inni

Polska gospodarka rozwija się dynamicznie i bywa wskazywana jako przykład wzrostu w Europie, a nad Wisłą powstają coraz bardziej zaawansowane technologicznie produkty. Wzrost ten jest w dużym stopniu oparty na bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, w których Amerykanie pełnią ważną funkcję, będąc obecnie na pozycji drugiego co do wielkości inwestora zagranicznego w naszym kraju.

Według danych Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham) zaangażowanie kapitałowe inwestorów z USA w Polsce sięga obecnie poziomu 30 mld dol. Kapitał ten jest dla nas ważny, ponieważ polski rynek kapitałowy jest nadal płytki. Ogranicza to rozwój rodzimych przedsiębiorstw i stanowi zarazem główną przyczynę niewielkiej liczby polskich jednorożców, czyli startupów o giełdowej wycenie przekraczającej 1 mld dol.

Niedostateczna głębokość rynku finansowego utrudnia także kreowanie globalnie rozpoznawalnych marek. Symbolem tych trudności jest fakt, że dziś o wiele łatwiej wymienić wielkie amerykańskie koncerny, które były zakładane przez Polaków, niż polskie firmy z sukcesami podbijające rynek amerykański. Zdolni innowatorzy wyjeżdżają często w poszukiwaniu kapitału wzrostowego.

Polscy inżynierowie budują w Stanach Zjednoczonych firmy warte miliardy dolarów

Wśród wybitnych postaci wymienić można Łukasza Noska, który współtworzył platformę PayPal, a także Wojciecha Zarembę, współzałożyciela OpenAI. Z kolei w 2022 r. dwaj Polacy, Mateusz Staniszewski oraz Piotr Dąbkowski, założyli w USA innowacyjną spółkę ElevenLabs, dostarczającą zaawansowane systemy głosowe, która jest obecnie wyceniana na ponad 11 mld dol. Innym przykładem sukcesu polskiego talentu za granicą jest Marcin Żukowski, współzałożyciel spółki Snowflake. Przedsiębiorstwo to osiągnęło na rynku amerykańskim wycenę sięgającą blisko 80 mld dol. – to kwota dwukrotnie wyższa niż rynkowa wartość najbardziej wartościowej spółki notowanej na warszawskiej giełdzie, czyli koncernu paliwowego Orlen.

Czytaj więcej

Emigranci z Polski budują w Dolinie Krzemowej firmy warte miliardy dolarów

Zagraniczny kapitał przynosi do Polski także kluczowe know-how. Choć nowoczesne maszyny, infrastruktura i umiejętności pracowników są bardzo ważne, to właśnie innowacyjne techniki produkcji, najnowsze praktyki menedżerskie oraz powszechne zaufanie społeczne odpowiadają za blisko połowę różnicy w poziomie realnego bogactwa między takimi krajami jak Niemcy a Polską.

Współpraca polsko-amerykańska cechuje się jednak dużą asymetrią. Podczas gdy kapitał z USA w Polsce wynosi 30 mld dol., zasoby polskich inwestycji w USA osiągnęły w 2024 r. zaledwie 0,6 mld dol. Polskie zaangażowanie za oceanem jest wciąż mocno skoncentrowane w bardzo wąskiej grupie sektorów i zaledwie kilku dużych, ambitnych podmiotach prowadzących tam swoją regularną działalność. Inwestorzy z USA od lat skutecznie rywalizują o pozycję lidera w Polsce z Francją i Holandią. Obecnie nad Wisłą działa ponad 1600 amerykańskich firm, tworząc około 329 tys. miejsc pracy.

Lotnictwo pokazuje, jak Polska pnie się w górę

Inwestycje z USA koncentrują się na przetwórstwie przemysłowym, odpowiadającym za blisko 38 proc. całości, czyli około 11,6 mld dol. To jednak usługi profesjonalne są dzisiaj najszybciej rosnącym sektorem. Po skorygowaniu danych o PKB okazuje się, że amerykańska obecność jest wciąż mniejsza niż w wielu podobnych gospodarczo krajach Europy Środkowej. Aż 54 proc. zatrudnienia w amerykańskich firmach w Polsce przypada na klasyczny przemysł. Polska stopniowo pnie się w górę łańcucha dostaw, produkując we własnym kraju coraz bardziej innowacyjne i skomplikowane elementy.

Przykładem tych zmian jest przemysł lotniczy i stworzona Dolina Lotnicza na Podkarpaciu, skupiająca blisko 180 prężnych podmiotów. Do kluczowych inwestorów należy korporacja Boeing, stale rozwijająca własne ośrodki inżynieryjne w Warszawie, Rzeszowie i Gdańsku. Warszawskie zespoły skupiają się obecnie głównie na inżynierii produkcji. Ośrodek Boeinga w Gdańsku tworzy z kolei zaawansowane oprogramowanie, specjalizując się w inżynierii systemów i awioniki dla wielu maszyn koncernu. Amerykański gigant lotniczy powołał oddział Boeing Engineering Poland w czerwcu 2024 r., co docelowo stworzy kilkaset wysoce nowatorskich miejsc pracy dla naszych inżynierów.

Kierunek makroekonomicznych zmian jest w Polsce pozytywny. W samym 2024 r. amerykańskie inwestycje w wysoce specjalistyczne usługi profesjonalne w Polsce wzrosły o 87 proc., podczas gdy te przeznaczone na przetwórstwo odnotowały spadek o 4 proc. Tendencja ta zwiastuje dalszą transformację charakteru amerykańskich inwestycji w Polsce.

Plany inwestorów z USA na przyszłość optymistyczne dla Polski

Plany amerykańskich inwestorów na daleką przyszłość napawają optymizmem. W czwartym kwartale 2025 r. aż 58 proc. respondentów zrzeszonych w Amerykańskiej Izbie Handlowej w Polsce zadeklarowało, że w ciągu najbliższych kilku lat ich nakłady wzrosną. O ewentualnym spadku swojego zaangażowania kapitałowego wspomniało zaledwie 7 proc. firm.

Co istotne, nowymi obszarami planowanej zagranicznej ekspansji stają się badania i rozwój, innowacje oraz zaawansowane projektowanie. Podstawowa produkcja, montaż oraz dystrybucja znalazły się na szarym końcu. To dobry dowód na to, że Polska staje się ważnym ośrodkiem dla ekspertów.

Ankiety AmCham wskazują, że głównymi atutami Polski są dzisiaj: wysoka jakość młodych talentów (wskazywana przez 71 proc. badanych), ich dostępność (63 proc.) oraz konkurencyjność kosztowa (53 proc.). Atrakcyjność naszego kraju opiera się zatem na trwałych filarach.

Aby utrzymać tak pozytywny napływ amerykańskiego kapitału, konieczne będzie spełnienie trzech podstawowych warunków wskazanych przez inwestorów. Są to przede wszystkim stabilność regulacyjna (postulowana przez 85 proc. firm), przejrzysty i sprawiedliwy system podatkowy (79 proc.) oraz zapewnienie niezawodnych dostaw energii (77 proc.).

Polska może przestać być montownią dla USA. Jeśli postawi na talenty

Cyfrowy wymiar gospodarki to jeden z najbardziej obiecujących obszarów współpracy. Wartość polskiego rynku usług chmurowych i SaaS wyniosła w 2024 r. około 1,2 mld dol., a według prognoz może potroić swoją wartość w ciągu 5 lat. Do najważniejszych projektów należy centrum dystrybucyjne firmy Dell w Łodzi o powierzchni ponad 41 tys. m kw. Służy ono jako kluczowy, europejski hub dla 25 różnorodnych rynków. Z kolei Google zatrudnia w Polsce ponad 3000 pracowników.

Dane prezentują zatem skomplikowaną mozaikę współpracy gospodarczo-inwestycyjnej Polski i Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony nadal obserwujemy silną asymetrię. Polskie zaangażowanie inwestycyjne w USA stanowi niewielki ułamek amerykańskiego w Polsce. Ulokowane nad Wisłą zakłady nadal dostarczają półprodukty, a finalne dobra sprzedawane są przez zagraniczne koncerny. Dotyczy to także sfery usług, gdzie dobrym przykładem może być sektor ICT. Jak możemy przeczytać w raporcie Sieci Badawczej Łukasiewicz z 2025 r., Polska nadal ma najniższą produktywność pracy w całej Unii Europejskiej. Oznacza to, że nasz kraj dalej może być określany jako „cyfrowa montownia”, która wykonuje zadania o niskiej wartości dodanej.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Cyfrowy filtr na big techy. Polski biznes chce testu suwerenności

Pro

Biorąc pod uwagę jeden z najniższych współczynników dzietności na świecie oraz rosnące koszty pracy, stajemy przed wyzwaniem zbudowania odpowiedniej przewagi rynkowej, opartej na talentach, a nie kosztach pracy. Biorąc pod uwagę pozytywne nastawienie zagranicznych inwestorów do jakości kadr w Polsce, należy jednak zakładać, że mamy potencjał do zmiany swojej pozycji w globalnych łańcuchach dostaw i odcięcia się od wizerunku montowni zagranicznych korporacji.

Co ważne, mamy obecnie kilka obszarów, w ramach których możemy zacieśnić polsko-amerykańską współpracę. Jednym z najpoważniejszych wyzwań pozostaje transformacja energetyczna. Już dzisiaj wiemy, że m.in. za sprawą amerykańskiego zaangażowania w budowę pierwszej elektrowni atomowej nasze relacje ulegną zacieśnieniu.

Istotna pozostaje także współpraca obronno-przemysłowa. Polska w ostatnich latach zakupiła najnowszy amerykański sprzęt wojskowy, negocjując transfer technologii i kompetencji do polskich zakładów zbrojeniowych. Innym perspektywicznym obszarem jest rozwój sztucznej inteligencji. Polska ma bardzo zdolne kadry, a zaangażowanie globalnych koncernów informatycznych w ostatnich latach istotnie wzrasta. Polscy specjaliści mogliby zatem pracować nad projektami związanymi z rozwojem sztucznej inteligencji.