Z czterech turniejów wielkoszlemowych to właśnie Australian Open pozostaje ostatnim, w którym nasza tenisistka nie sięgnęła jeszcze po trofeum.
Iga miała okazję szybko zrewanżować się Rybakinie za porażkę w listopadowych WTA Finals. Wówczas to w Arabii Saudyjskiej po zwycięstwie 6:3 w pierwszym secie nastąpił zwrot akcji i w dwóch kolejnych partiach Polka wyrwała tylko jednego gema. Później przegrała jeszcze z Amandą Anisimovą i nie wyszła z grupy, a Rybakina triumfowała w całym turnieju w Rijadzie.
Australian Open: Iga Świątek jak Serena Williams
Takie niepokojące przestoje zdarzają się Świątek ostatnio często. Przytrafiły się również w Melbourne. Po meczu trzeciej rundy z Anną Kalinską, w którym drugiego seta przegrała 1:6, sama przyznała, że kobiecy tenis jest trudny do wytłumaczenia. Potem jednak znów bez problemów rozprawiła się z Australijką Maddison Inglis i wróciły nadzieje na optymistyczny scenariusz.
W Melbourne Świątek szósty raz z rzędu awansowała do ćwierćfinału turnieju wielkoszlemowego, stając się najmłodszą tenisistką, która dokonała tej sztuki od czasów Sereny Williams (2003). Ta seria rozpoczęła się jeszcze podczas US Open 2024.
Prawda jest jednak taka, że drabinka w Melbourne układała się po myśli Igi i dopiero spotkanie z Rybakiną miało odpowiedzieć na pytanie, czy Polka będzie w stanie przebić swoje największe osiągnięcie w Australian Open i dostać się wreszcie do finału. Jeśli ktoś miał pokrzyżować jej plany, to właśnie Kazaszka, która w Melbourne nie straciła wcześniej nawet seta.
Czytaj więcej
Wiceliderka światowego rankingu Iga Świątek awansowała do czwartej rundy Australian Open po trzysetowym zwycięstwie nad Rosjanką Anną Kalinską. Pol...
Australian Open. Jelena Rybakina rozwiała marzenia Igi Świątek
Ćwierćfinał niestety potwierdził obawy co do dyspozycji Świątek. O ile pierwsza partia – przegrana 5:7 – była bardzo wyrównana, to w drugiej Iga pozwoliła szybko odskoczyć rywalce na prowadzenie 3:0 i – choć próbowała nawiązać walkę – strat tych już nie odrobiła. Rozpędzonej Rybakinie wychodziło prawie wszystko i po półtorej godziny gry zameldowała się w półfinale.
– Starałam się grać agresywnie. Jestem zadowolona z serwisu, na pewno mi pomagał – podsumowała swój występ Rybakina.