Dwa tygodnie temu tygodnik "Wprost" opisał dramatyczną sytuację dziewczynki, która była ścigana przez firmę windykacyjną i chrzanowskiego komornika za milion złotych długu przejętego przez nią po zmarłym w 2011 roku ojcu.
Czytaj więcej na ten temat:
Komornik ścigał 11-letnią dziewczynkę za 1 mln zł długu po zmarłym ojcu
W poniedziałek tygodnik opisuje bardzo podobną historię. Też chodzi o dług po zmarłym ojcu, egzekucję na zlecenie firmy windykacyjnej oraz tego samego komornika, Marcina Musiała z Chrzanowa.
Na łamach "Wprost" przebieg zajęcia komorniczego opisała matka 14-letniej Zuzi z Golkowic nieopodal Krakowa.
- Zuzia miała wtedy 14 lat. Jeszcze spała w swoim pokoju. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Ludzie zaczęli wynosić krzesła, stoliki, kanapę, telewizor (...) Oklejali wszystko folią i pakowali do ciężarówki. Kręcili się wokół pokoju córki. Mówiłam im, że jeszcze śpi, bo ma na 9 do szkoły. I tak weszli do środka. Zabrali jej stolik i kanapę. Kiedy wynosili jej meble, Zuzia się obudziła. Powiedzieli: „Kotka też zabierzemy". Córka pobiegła po psa, zabrała kota i schowała się ze zwierzętami pod kołdrą - opowiada kobieta.
W sprawie artykułu "Wprost" oświadczenie wydała już Krajowa Rada Komornicza. Poinformowała, iż z chwilą powzięcia wiadomości na temat możliwych praktyk prowadzenia egzekucji przez komornika sądowego Marcina Musiała natychmiast wszczęła procedurę w celu zbadania sprawy i wyjaśnienia wszelkich wątpliwości. Prezes Krajowej Rady Komorniczej zlecił nadzwyczajną lustrację kancelarii. Kontroli zostaną poddane wszystkie postępowania w których stroną lub pełnomocnikiem byli wskazani w artykule wierzyciel oraz jego pełnomocnik. Dodatkowo kontrola obejmować będzie wszystkie inne postępowania, w których doszło do odebrania dłużnikom ruchomości - zapowiedziała KRK.