Jak dowiedziała się „Rz”, z wnioskiem takim wystąpiły do minister zdrowia Ewy Kopacz powiaty. Razem z gminami wydają co roku dziesiątki milionów złotych na profilaktykę dla mieszkańców.

Jak szacuje Związek Powiatów Polskich, działa już kilka tysięcy lokalnych programów ochrony zdrowia. I ich liczba szybko rośnie. Rozwojowi samorządowych programów sprzyjają kłopoty, jakie przeżywa publiczna służba zdrowia. – W ostatnim czasie wnioski dotyczące oceny nowych programów zdrowotnych napływają lawinowo – mówi dr Wojciech Matusewicz, dyrektor Agencji Oceny Technologii Medycznych.

[wyimek]120 nowych programów zdrowotnych przygotowały od września samorządy[/wyimek]

Programy uruchamiają zarówno małe wiejskie gminy, powiaty, jak i duże metropolie. Często prowadzą ich kilka równocześnie, jak np. w Warszawie czy powiecie inowrocławskim. Koszty zależnie od liczby mieszkańców i wybranych świadczeń wynoszą od kilku tysięcy do ponad pół miliona złotych.

Jednymi z droższych są realizowane w ponad 100 samorządach szczepienia przeciwko wirusowi HPV, który jest główną przyczyn raka szyjki macicy. Koszt trzech dawek szczepienia kupowanych samodzielnie to ok. 1,5 tys. zł. Samorządy szczepią też np. przeciwko grypie czy pneumokokom. Realizują również wiele badań przesiewowych, np. wad postawy, serca, także tych, które finansuje NFZ. Ale umożliwiają mieszkańcom dostęp bez kolejek.

Resort zdrowia o dopłatach z funduszu na razie nie myśli. – W publicznym systemie są ograniczone środki i nie widzimy możliwości wspierania programów innych niż rządowe – mówi Piotr Olechno, rzecznik resortu zdrowia.