Z pierwszych przekazywanych informacji wynikało, że w wypadku poszkodowane zostały trzy osoby. Ok. 8 pojawiła się informacja o czwartej rannej osobie oraz informacja, a później o pięciu rannych. Stan jednej rannej osoby jest ciężki. Przyczyny wypadku ma ustalić specjalna komisja.
Gdynia: W zderzeniu uczestniczył pociąg relacji Gdynia-Malbork
Dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, st. asp. Błażej Plichta informował, że do zderzenia doszło w pobliżu dworca Gdynia Główna.
Straż pożarna miała otrzymać zgłoszenie o wypadku o 7:04. Na miejsce skierowano sześć zastępów ratunkowych.
W wyniku wypadku jeden z wagonów wypadł z torów i przewrócił się na bok - informują świadkowie wypadku.
Jeden z uczestniczących pociągów to pociąg osobowy relacji Gdynia-Malbork.
Gdynia: Po zderzeniu pociągów nie kursują pociągi regionalne
Na miejscu zdarzenia pracują służby, wszystkim poszkodowanym udzielana jest pomoc. Na chwilę obecną wstrzymany jest ruch pociągów regionalnych na trasie Gdynia Orłowo-Gdynia Główna-Gdynia Chylonia. Natomiast pociągi dalekobieżne jeżdżą torami SKM - mówił w rozmowie z TVN24 Karol Jakubowski, z PKP.
- Trwają prace związane z ustalaniem przyczyny wydarzenia - dodał.
- Na chwilę obecną można powiedzieć, że doszło do zderzenia dwóch składów PolRegio. Jeden z nich był to szynobus wykonujący jazdę manewrową, drugi to pociąg osobowy relacji Malbork-Gdynia Chylonia. Oba składy są wykolejone - podkreślił Jakubowski.
- Zderzenie na stacji Gdynia Główna nie jest związane z żadnymi pracami inwestycyjnymi ani remontowymi - dodał.
Przedstawiciel PKP mówił też, że urządzenia do kierowania ruchem pracowały sprawnie.
Z informacji PKP wynika, że ranni są pracownicy obsługi obu pociągów.
Z nieoficjalnych informacji portalu trójmiasto.pl wynika, że szynobus uczestniczący w wypadku tankował na Grabówku, a pociąg osobowy jechał z Malborka do Gdyni Głównej. Kierujący szynobusem miał rzekomo nie zastosować się do sygnału "stop" wyjeżdżając z tankowania.
Te nieoficjalne doniesienia, zastrzegając, że są nieoficjalne, potwierdził wojewoda pomorski Dariusz Drelich. - Błąd człowieka, czyli niezatrzymanie się na sygnale stop - mówił. Wojewoda poinformował też, że oba składy nie przewoziły pasażerów.