Reklama
Rozwiń
Reklama

Jabłkowscy bez domu

Choć właściciele ponad rok temu wygrali sprawę w sądzie, ratusz nadal nie oddaje im budynku przy ul. Brackiej

Publikacja: 14.12.2007 02:20

Jabłkowscy bez domu

Foto: Rzeczpospolita

– Pod koniec 2005 roku wszystkie gazety obwieściły, że Dom Braci Jabłkowskich wrócił do prawowitych właścicieli, a my budynku jak nie mieliśmy, tak nie mamy – smutno mówi Jan Jabłkowski.

Sprawa ciągnie się od 1989 roku, kiedy to spadkobiercy przedwojennych właścicieli wznowili postępowanie o zwrot nieruchomości. Dom Towarowy Braci Jabłkowskich wzniesiony w 1914 r. został po wojnie odbudowany i znacjonalizowany. Mieścił się w nim m.in. sklep z artykułami dla dzieci, później dom obuwia.

Obiekt dostał w dzierżawę Związek Rzemiosła Polskiego. Prawomocny wyrok sądu, który nakazuje przekazanie kamienicy spadkobiercom rodziny Jabłkowskich, zapadł półtora roku temu.

– W styczniu wystąpiliśmy do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz o przyznanie prawa użytkowania wieczystego tego terenu. Taka jest procedura przy zwrocie nieruchomości zabranych dekretem Bieruta – wyjaśnia Jan Jabłkowski. – Decyzji nie mamy do dzisiaj. Jesteśmy pełni obaw, że komuś zależy, by nam obiektu nie oddano.

W miejskim Biurze Nieruchomości, dowiedzieliśmy się, że jest to najtrudniejsza sprawa związana z dekretem Bieruta w Warszawie. I rok na jej analizę to wcale nie jest długo.

Reklama
Reklama

– To budynek wart miliony złotych i nie możemy go tak lekką ręką oddać – mówi dyrektor Marcin Bajko. Dodaje, że Związek Rzemiosł, który poniósł nakłady na odbudowę zniszczonego w jednej trzeciej budynku i jego eksploatację, wystąpił w tym roku z finansowym roszczeniem do miasta. – Musimy je rozpatrzyć. Może trzeba będzie obciążyć nimi spadkobierców? Badają to prawnicy. Sprawa musi jeszcze trochę potrwać.

– Ależ ona jest dziecinnie prosta. Tylko miasto nie ma woli oddawania poszkodowanym dekretowcom własności – mówi mecenas Jabłkowskich Jerzy Naumann, dodając, że prowadzi sprawę od początku i zdążył już posiwieć. – Wystarczy przeczytać wyroki sądu i odpowiednie paragrafy. Przeciętnemu prawnikowi sprawa nie powinna zająć więcej niż kilka dni.

Niezadowoleni z opieszałości miasta są też przedstawiciele Związku Rzemiosła. – Miasto powinno spadkobiercom oddać ich własność, bo im się należy, a z nami dojść do ugody finansowej. Tymczasem ratusz twierdzi, że nasze roszczenia musi ponownie zbadać – mówi wiceprezes mazowieckiego oddziału ZRP Witold Buczyński.

Urzędnicy z BN nie potrafili nam powiedzieć, ile czasu zajmie im jeszcze analizowanie sprawy. – Ale ja mam nieoficjalną obietnicę urzędników prowadzących sprawę, że będzie zakończona jeszcze w tym roku – mówi Naumann.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama