Przy ul. Ratuszowej wszyscy żyją planowanym na październik otwarciem najdroższej i pionierskiej inwestycji, jaką jest nowa hipopotamiarnia.
– To priorytetowa sprawa dla ogrodu – przyznaje Olga Zbonikowska z zoo. Budowa obiektu pochłonęła ponad 23 mln zł.
I najbardziej skomplikowana technicznie. Bo poza samą hipopotamiarnią będzie w tym pawilonie akwarium z rekinami.
– Specjaliści ustalają, jak spowodować, by woda w tym akwarium nie była zbyt ciepła. Bo w podgrzanej nawet o dwa stopnie za dużo rekiny się ugotują. Hipopotamiarnię otworzymy w październiku. Potem wpuścimy rekiny – zapewnia Zbonikowska.
Tymczasem w innym pawilonie działa już nietypowe akwarium. Do zbiornika, który ma przypominać estuarium (ujście rzeki, utworzone w wyniku działania przypływu i odpływu morza), wpuszczono rzadkie rybki: argusy i batrachusy.
– Do tej pory takiego zbiornika nie mieliśmy – chwali się Rafał Okoński z zoo.
W nowym zbiorniku wymieszano wodę słoną ze słodką, tak jak w naturze, bo w takich warunkach żyją te nietypowe ryby.
Lokatorki estuarium także są pełne sprzeczności. Bo argus zielony to rybka przyjacielsko usposobiona do wszystkich innych gatunków. – A batrachus przypomina kupę zwiędłych liści. Jest drapieżna, złośliwa i agresywna. Atakuje z przyczajenia – mówi Okoński.
Jak przyrządza się wodę w miejskim estuarium? – Pół wiadra soli na tydzień – zdradza Okoński. – W ciągu tygodnia dolewa się tylko słodkiej wody. Ta wypłukuje słoną. I gdy cykl się skończy, dosypuję soli – dodaje.
17 września rusza w zoo wystawa akwarystyczna.
[link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/398038.html" "target=_blank]Czytaj także w "Życiu Warszawy"[/link]