[b]W ostatni piątek w USA był „Black Friday”, czyli dzień, w którym są w sklepach największe wyprzedaże. W tym dniu tłumy klientów zalewają sklepy i spędzają w nich czas do późnych godzin nocnych. Dlaczego to robią?[/b]
Leszek Mellibruda: Jest kilka powodów, dla których bierzemy udział w zakupowych zawodach. Przede wszystkim jest w nas chęć posiadania.
Ponadto idziemy do sklepu dlatego, że robią to inni – to taki owczy pęd. Robimy zakupy również dlatego, że jest okazja kupić tanio. Później będzie można pokazać innym i pochwalić się, jakie miałem, miałam szczęście. To podwyższa samoocenę, ale w wielu przypadkach bywa irracjonalne.
[b]Co jest irracjonalnego w zakupach?[/b]
Ktoś kupuje na przykład trzy telewizory. Po co? Sądzi, że w ten sposób będzie bogatszy. Chce je po prostu mieć.
Osób racjonalnych, czyli zakupowych profesjonalistów, jest w tej grupie 20 – 25 proc. Oni kupują tanio po to, aby potem sprzedać drożej. Reszta myśli sobie: „jestem bogatszy, bo mam więcej”.
[b]Dlaczego ludzie kupują wtedy, kiedy jest największy tłum?[/b]
Takie zakupy wyzwalają adrenalinę, emocje związane z walką. To jest ryzyko. Nie wiemy, co się jeszcze uda dostać, a co komu wyrwać. Wkraczamy w obszar naszych pierwotnych instynktów. Ludzie pędzą zaślepieni i jak dzicy rzucają się na zdobycz.
[b]Czy Polacy byliby gotowi brać udział w takich przecenach jak Amerykanie?[/b]
Oczywiście, że tak. Były już przecież przypadki, w których otwierano w nocy supermarket i wyłamywane były drzwi, a stratowanych ludzi odwożono do szpitali. Polacy są gotowi i chętni do udziału w igrzyskach pod nazwą „50 proc. taniej”.