Do prokuratora generalnego wpłynęło wiele zawiadomień dotyczących domniemanych przestępstw i nadużyć popełnionych przez funkcjonariuszy i żołnierzy Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Chodzi m.in. o tuszowanie sprawy pobicia afgańskiego tłumacza. Ich nadawcą jest poseł PiS Tomasz Kaczmarek.
Zdaniem posła Kaczmarka kapitan SKW Patryk W., który służył w Afganistanie podczas VI zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego, miał dopuścić się pobicia tłumacza o imieniu Sanim zwanego przez Polaków Kubą. Miał mu przy tym grozić śmiercią istraszyć go bronią.
Kaczmarek zarzuca szefowi SKW Januszowi Noskowi, że zamiast złożyć wniosek o ściganie przestępstwa popełnionego przez Patryka W., sprawę zatuszował. - Nosek był w Afganistanie kilka tygodni po pobiciu tłumacza i, z tego co wiem, miał publicznie mówić, że sprawa została załatwiona- mówi „Rz" poseł.
Poseł w tej sprawie napisał interpelację do ministra obrony narodowej. W odpowiedzi MON nie zaprzeczyło, że do incydentu doszło. „W związku ze sprawą opisanego domniemanego przypadku pobicia przez oficera SKW tłumacza służącego w ramach szóstej zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie żadna z osób rzekomo uczestniczących w incydencie nie wniosła oskarżenia"- napisał wiceszef MON Czesław Mroczek.
- Nie przekonuje mnie to. Pobicie powinno być ścigane z urzędu - mówi Kaczmarek.
Jednak to nie koniec zarzutów posła wobec SKW. Kaczmarek twierdzi też, że osoby nadzorujące SKW okłamują posłów w odpowiedziach na interpelacje. Na początku bieżącego roku Kaczmarek złożył interpelację do szefa MON w sprawie pijaństwa wśród żołnierzy SKW, pytał również o usiłowanie gwałtu, do jakiego miało dojść na terenie polskiej bazy. Otrzymał wówczas odpowiedź, że nie było żadnej próby gwałtu. Odnotowano tylko jeden przypadek złamania zakazu spożywania w bazie. Tymczasem zupełnie inną odpowiedź otrzymał poseł Marek Opioła, który interpelował w tej samej sprawie do premiera. Odpowiedzi udzielił szef MSW Jacek Cichocki, który poinformował, że zakaz spożywania alkoholu został złamany czterokrotnie.
- Pytania posłów dotyczą różnych okresów- tłumaczy rzecznik MON Jacek Sońta.
Kolejne zarzuty Kaczmarka wobec SKW dotyczą wysyłania do Afganistanu osób nie mających kompetencji w dziedzinie pracy operacyjnej. - Wysyłane są osoby bez kompetencji ale zaprzyjaźnione z szefostwem tej służby - sekretarki, kierowcy, logistycy po podstawowym przeszkoleniu. Mają się oni rzekomo zajmować pracą operacyjną - mówi Kaczmarek.
MON odpiera te zarzuty w odpowiedzi na interpelację.
Rzecznik MON nie mógł odnieść się do tej części zawiadomień kierowanych przez Kaczmarka. - Nie znam treści pism do prokuratury- tłumaczy „Rz" Sońta.
Były oficer SKW w rozmowie z „Rz" mówi, że odpowiedzi na interpelacje wprowadzają jednak posła w błąd. - Wykorzystywany jest fakt, że teczki personalne pracowników SKW są tajne. Prawda jest taka, że SKW stał się biurem podróży i doskonałą okazją do zarobienia. Rekordziści po pół roku potrafią przywieźć ponad 150 tys. nie wykonując żadnych zadań operacyjnych - mówi oficer. Jego zdaniem Afganistan jest traktowany jako okazja dorobienia przez osoby, które z tytułu przebywania w rejonie działań wojennych dostaną dodatki do emerytury.
Kaczmarek chce też, by prokuratura wyjaśniła, czy złamano ustawę o ochronie informacji niejawnych w związku z wprowadzeniem do siedziby SKW osób postronnych. Chodzi o przyjęcie po zakończeniu jej remontu, na którym była m.in. orkiestra i caternig. - Wpuszczanie do siedziby SKW, strefy bezpieczeństwa, osób bez certyfikatów to skandal - mówi Kaczmarek.