Czy decyzja premiera w sprawie Jarosława Gowina zmienia coś w funkcjonowaniu i zarządzaniu klubem PO, którym pan kieruje?

Rafał Grupiński:

Mam nadzieję, że po rozmowach premiera z konserwatystami na temat związków partnerskich tę sprawę mamy zamkniętą i nie zdarzy się już głosowanie części spośród koleżanek i kolegów razem z opozycją przeciwko reszcie Platformy.

Czego w takim razie pan oczekuje od konserwatystów podczas prac na związkami partnerskimi?

Otwartości na dyskusję nad różnymi projektami w komisjach sejmowych. A także uszanowania pracy naszego zespołu do stworzenia nowych rozwiązań, który powołaliśmy w klubie. Przyjmiemy może nie rewolucyjny projekt, ale wspólnie wypracowany i zgodny z konstytucją. Liczę na poparcie go przez wszystkich posłów Platformy.

Jaki kształt będzie więc miała taka ustawa? Prezydent ostrzega właśnie przed niekonstytucyjnością takich projektów.

Chodzi o to, by nie zrównywać związków partnerskich z małżeństwami. Można rozważyć na przykład umowę notarialną, która ludziom żyjącym w związkach da pewne prawa, zamiast dodatkowej rejestracji w Urzędach Stanu Cywilnego.

Umowa notarialna to pierwszy krok do np. adopcji dzieci przez pary homoseksualne?

To nie wchodzi w grę. Nie ma takiego dążenia. Nie ma i nie będzie na to długo zgody ani w naszym społeczeństwie ani w parlamencie. Dlatego taki temat nie istnieje. Choć skrajna prawica dość skutecznie korzysta z tego argumentu, aby straszyć związkami partnerskimi.

Więcej we wtorkowym wydaniu „Rzeczpospolitej"