Reklama

Talaga: Na pogiętej osi Europy

Prezydent i rząd w ostatnich dniach łagodzili, jak mogli, napięcia na linii Europa–Polska.

Publikacja: 19.01.2016 18:10

Andrzej Talaga

Andrzej Talaga

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

I dobrze, nie uda nam się bowiem zrealizować ani jednego ponadnarodowego projektu wzmacniającego nasze bezpieczeństwo bez europejskiego poparcia, choćby zwiększenia obecności wojsk NATO. Wszelkie alternatywy w rodzaju Międzymorza czy sojuszu bałtyckiego są nic niewarte. Tylko Unia, a przede wszystkim NATO, daje nam geopolityczną osłonę, przynajmniej do czasu aż zbudujemy własny potencjał gospodarczy i militarny.

Unię rozrywa kryzys związany z napływem uchodźców, nie wygasły przyczyny kryzysu zadłużeniowego południa Europy, nie wiadomo, czy Wielka Brytania pozostanie częścią Wspólnoty, w dodatku Rosja depcze prawo międzynarodowe tuż za wschodnią granicą UE i NATO.

W takiej sytuacji ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje tak Unia, jak i Polska, jest konflikt. To spór drugorzędny, jak celnie oceniły polskie władze, i należy go wygasić. Spokojem, merytorycznymi argumentami, ale też polityczną układnością (nie mylić z uległością). Konflikt taki służy wyłącznie Kremlowi, który czyha na każde pęknięcie w Unii, na każdą szczelinę pojawiającą się wśród jej członków.

Węgry – antywzór

Pod tym względem podręcznikowym wręcz szkodnikiem w UE są Węgry nieopacznie stawiane w Polsce za wzór. Mogłyby nim być co najwyżej w polityce wewnętrznej, w zagranicznej i bezpieczeństwa w żadnym wypadku. Ten, kto dziś w Polsce szedłby śladami Orbána, jeśli chodzi o stosunek do UE i Rosji, godziłby w polską rację stanu.

Zresztą, Węgry mogą sobie pozwolić na harce, bo ich znaczenie w UE jest znikome. Rozmiar, potencjał gospodarczy i demograficzny czynią z nich coś na kształt politycznego sztubaka, któremu więcej uchodzi.

Reklama
Reklama

Polska to inny kaliber. Zdumiewające, że politycy PiS w ogóle stawiają Węgry za wzór. Jeśli już muszą mieć przed oczami model „nieliberalnej demokracji", bardziej nadaje się do tej roli Turcja Erdogana. Państwo potężne, prowadzące suwerenną politykę regionalną, śmiało rzucające wyzwania Rosji. Wzorowanie się na słabych, budowanie z nimi koalicji w UE jest kiepskim pomysłem. Polska musi grać w klubie silnych. Nawet jeśli będzie tam na wyrost.

W nowych realiach geopolitycznych, jakże odmiennych od tych, które istniały w chwili powoływania UE, Europa mająca szansę utrzymać pozycję światową i zapewnić swoim mieszkańcom bezpieczeństwo i dobrobyt musi ukształtować się na linii Zachód-Wschód. Wzdłuż rozległej Niziny Północnoeuropejskiej. To dawny, wielki szlak handlowy Starego Kontynentu, zanim zastąpiły go drogi morskie. To także centralny teatr europejskich wojen i trasa rozlicznych najazdów. Po prostu kręgosłup Europy. A tworzą go: Polska, Niemcy, Francja, ewentualnie państwa Beneluksu i Wielka Brytania na dokładkę, jeśli zechce pozostać aktywnym członkiem Unii.

Urazy do szafy

Warto zachować wszelką elastyczność i pochować urazy, nie wyginać zbytnio tej europejskiej osi, by nie pękła, zanim zostanie ostatecznie ukształtowana.

Można i zapewne trzeba (po cichu) wypominać Niemcom czy Francji, że zdarza im się umizgiwać do Rosji, można jednak pochwalić też Paryż za zrezygnowanie ze sprzedaży Putinowi mistrali, a Niemcy, choć sprzeciwiają się stałej obecności wojsk paktu północnoatlantyckiego w Polsce, za bardzo aktywną rolę w tworzeniu tzw. szpicy NATO.

Istotna geostrategiczna różnica między francuską i niemiecką percepcją Europy a naszą, to granica, gdzie docelowo powinna kończyć się wspomniana oś Starego Kontynentu. Nasi partnerzy byliby skłonni przedłużyć ją także do Rosji, Polska zdecydowanie nie. Na razie jednak poczynania reżimu Putina na długo uniemożliwiają włączanie Moskwy do europejskiego koncertu.

Dostaliśmy czas, by utrwalić ten stan rzeczy. Zmarnowanie go na fochy wobec UE byłoby więcej niż błędem; oby polski rząd wytrwał we wstrzemięźliwości, oby nigdy więcej nie odpowiadał już emocjonalnie na prowokacje niektórych europejskich polityków.

Reklama
Reklama

Autor jest dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute i doradcą firm sektora zbrojeniowego

Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Wydarzenia
Totalizator Sportowy ma już 70 lat i nie zwalnia tempa
Polityka
Andrij Parubij: Nie wierzę w umowy z Władimirem Putinem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama