Oficjalnie naczelny prokurator wojskowy płk Krzysztof Parulski odesłał płk. Rzepę na... trzymiesięczne praktyki do prokuratury w Warszawie. – Taką decyzję podjął naczelny prokurator wojskowy. Mamy system praktyk i prokurator płk Rzepa został na nie oddelegowany – potwierdza nasze informacje płk Waldemar Dubas z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie.
Nieoficjalnie nasi informatorzy twierdzą, że przełożeni Rzepy negatywnie ocenili pracę śledczego przy prowadzeniu postępowania w sprawie Nangar Khel.
Zastępca prokuratora garnizonowego w Poznaniu płk Rzepa podpisał się pod zarzutami przeciwko żołnierzom i wnioskiem o ich zatrzymanie. Był głównym prowadzącym to śledztwo. Prowadził praktycznie wszystkie przesłuchania. Miał więc największą wiedzę na temat zgromadzonych w trakcie postępowania dowodów.
Jak mówią nasze źródła, jego odsunięcie od sprawy ma związek przede wszystkim z tym, że od początku śledztwa prokurator wprowadzał w błąd przełożonych, twierdząc, że zgromadzone przez niego dowody są na tyle mocne, by utrzymać oskarżenie o ludobójstwo wobec polskich żołnierzy. – Prokuratura prowadząca to śledztwo nie ma aż tak mocnych dowodów – twierdzi nasz informator.
Dodatkowo, jak już wcześniej informowała „Rz”, prokurator Rzepa 9 listopada podpisał instrukcję dla Żandarmerii Wojskowej o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu do aresztu żołnierzy. Żandarmi mieli na tej podstawie potraktować ich jak groźnych bandytów. Pułkownik zlecił też, by noc przed zatrzymaniem żołnierzy były obserwowane ich domy i podsłuchiwane telefony.
Tymczasem kilka tygodni później płk Rzepa powiedział przełożonym, że prokuratura nie przekazała takiej instrukcji żandarmerii. O sprawie wiedział były naczelny prokurator wojskowy Tomasz Szałek. Jak wynika z naszych informacji, krył on płk. Rzepę i przekazał ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu nieprawdziwe informacje. – To właśnie naczelny prokurator wojskowy Tomasz Szałek przekazał mi informacje, że prokuratura nie wydawała Żandarmerii Wojskowej żadnych instrukcji odnośnie do zatrzymania żołnierzy podejrzanych o zabójstwo ludności cywilnej w Afganistanie – przyznał kilka miesięcy temu w rozmowie z „Rz” minister Ćwiąkalski. Szałek stracił stanowisko. Rozmówcy „Rz” twierdzą, że po trzech miesiącach praktyk w Warszawie płk Rzepa nie wróci już do prowadzenia tego postępowania. – Został odsunięty od sprawy na dobre – mówi nasz informator z kręgów prawniczych. Co więc dalej ze śledztwem w sprawie Nangar Khel?
– To, że prokurator Rzepa został oddelegowany na praktyki do Naczelnej Prokuratury Wojskowej, wcale nie oznacza, że śledztwo nie będzie kontynuowane. Ciągle nad tą sprawą pracuje zespół prokuratorów w Poznaniu – twierdzi płk Dubas.
Za tydzień, 11 marca, zbiera się Sąd Najwyższy i będzie rozpatrywał zażalenia na areszt złożone przez adwokatów oskarżonych żołnierzy. W lutym Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie przedłużył go do czerwca. Uzasadnienia werdyktów były tajne.
W listopadzie ub.r. Żandarmeria Wojskowa zatrzymała siedmiu żołnierzy z jednostki w Bielsku-Białej. Sześciu wojskowych prokuratura oskarża o zbrodnię wojenną, za co grozi dożywocie. Na jednym ciąży zarzut ostrzelania niebronionego obiektu cywilnego. Ten czyn zagrożony jest karą do 25 lat więzienia.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki