Reklama

Jeszcze nie potrafię się cieszyć

Jestem obowiązkową dziewczyną, więc najpierw zrobiłam co do mnie należało, a dopiero później przyjdzie czas na radość - mówi Justyna Kowalczyk, srebrna medalistka w sprincie

Publikacja: 18.02.2010 03:05

Jeszcze nie potrafię się cieszyć

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak

[b]Rz: Kiedy ruszałyście do finału, kto był pani faworytką?[/b]

Justyna Kowalczyk: Petra Majdić. Powiedziałam to zaraz po jej wypadku. Zobaczycie ona to jeszcze wygra, twierdziłam. To twarda dziewczyna, przeciwieństwa ją tylko wzmacniają.

[b]Pani już wcześniej mówiła, że trasy są tu niebezpieczne...[/b]

Bo są same zakręty i zjazdy. Na poprzednich igrzyskach było inaczej, ale tu ktoś sobie wymyślił właśnie takie i cóż było robić. Siąść i płakać? Kiedy dzień przed finałem sprintu spotkałam delegata FIS, Słoweńca, mówiłam mu o tym, ostrzegając, że będą wypadki. On tylko wzruszył ramionami. No i stało się. Padło na Petrę.

[b]Ten wyścig miał wyglądać, jak wyglądał?[/b]

Reklama
Reklama

Wiedziałam, że nie mogę pozwolić Norweżce uciec, więc od startu ruszyłam ostro do przodu. Bjoergen jest w znakomitej formie, wygrała wszystko, co było do wygrania na mistrzostwach Norwegii, więc nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że biega tak szybko, ale ze mną nie mogła sobie poradzić. Dopiero na ostatnim zakręcie znalazła lukę.

[b]Cieszy się pani ze srebra czy rozpamiętuje, że mogło być złoto?[/b]

Jestem obowiązkową dziewczyną, więc najpierw zrobiłam co do mnie należało, a dopiero później przyjdzie czas na radość. Jeszcze nie potrafię się cieszyć.

[b]Jak zareagował trener na pani sukces?[/b]

To nasza prywatna sprawa. Powiem tylko tyle, że dokonał rzeczy niezwykłej. Z biegaczki, która biega maratony, zrobił wicemistrzynię olimpijską w sprincie.

[b]Faktycznie, w Turynie zdobyła pani brązowy medal na 30 km. Można porównać te dwa medale?[/b]

Reklama
Reklama

Nie potrafię, ten srebrny z Whistler to dla mnie wciąż świeża sprawa. Muszę ochłonąć, zastanowić się i dopiero wtedy o tym porozmawiamy.

[b]Już jutro czeka panią start na 15 km w biegu łączonym. W tej konkurencji jest pani mistrzynią świata. Będzie łatwiej?[/b]

Tu w żadnym biegu nie jest łatwo. W sprincie każdy z czterech biegów był tak samo ciężki. Dawałyśmy z siebie wszystko. Tak też będzie w piątek. Na razie jednak o tym nie myślę. Pojadę na dekorację zwycięzców, prześpię się z tym medalem, a nad tym, jak biec w piątek, zastanowię się dopiero rano, w dniu startu.

[b]Narty tak jechały, jak pani sobie wymarzyła?[/b]

A może nawet lepiej. Gratulacje dla serwismenów, którzy mają duży udział w tym medalu.

[b]Czy coś panią zaskoczyło w sprinterskiej rywalizacji?[/b]

Reklama
Reklama

Słabsza forma Saarinen. Myślałam, że będzie w gronie tych, które walczą o zwycięstwo.

[b]Adam Małysz po zdobyciu srebrnego medalu dostał 96 esemesów. A pani?[/b]

Jeszcze nie miałam czasu sprawdzić.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama