Reklama

Znaki mają uderzać po oczach

Z każdym rokiem rośnie liczba przechodniów zabitych w wypadkach. Jak ograniczyć ten trend? Drogowcy ustawiają przy niebezpiecznych przejściach fluorescencyjne tablice. Przez to na ulicach możemy spotkać różne wersje tych samych znaków

Publikacja: 09.11.2007 02:18

Znaki mają uderzać po oczach

Foto: Rzeczpospolita

Od grudnia 2006 roku do czerwca 2007 r. na pasach przez ul. Pileckiego na Ursynowie zginęły dwie osoby (w tym sześcioletni chłopiec). Od lipca, kiedy Zarząd Dróg Miejskich zainstalował tam fluorescencyjne znaki widoczne już z wiaduktu nad Puławską, nikt w tym miejscu nie został potrącony.

Poprawa bezpieczeństwa to nie tylko zasługa znaków. Oprócz nich w tym miejscu pojawiły się: ograniczenie prędkości, płotki dla pieszych i tymczasowa sygnalizacja świetlna.

ZDM uznał, że znaki fluorescencyjne sprawdziły się jako skuteczna metoda na poprawę bezpieczeństwa w stolicy.

– Ustawiamy je tylko w najbardziej niebezpiecznych miejscach – mówi rzeczniczka ZDM Urszula Nelken. – W przeciwnym wypadku mogłyby spowszednieć. A chodzi o to, żeby z daleka uderzały po oczach i zmuszały do natychmiastowego zdjęcia nogi z gazu.

Jaskrawe znaki informacyjne „przejście dla pieszych” czy ostrzegawcze „dzieci” – możemy już zobaczyć przy ponad 50 zebrach w Warszawie. Oto przykłady:

Reklama
Reklama

- przejście przez ul. Słomińskiego za zjazdem z mostu Gdańskiego

- Powstańców Śląskich obok straży pożarnej

- Powązkowska przy kościele św. Karola Boromeusza

- wzdłuż Płowieckiej i Czecha.

ZDM przygotowuje się do postawienia kolejnych tablic. Miejsca typuje wspólnie z policją, na podstawie statystyki wypadków. A ta jest w stolicy zatrważająca. Tylko w tym roku na skrzyżowaniach doszło do 307 wypadków (32 osoby zginęły, a 297 zostało rannych). Na „zebrach” doszło do 281 zdarzeń (śmierć poniosło 27 osób, a 275 zostało rannych).

Jak podaje ZDM, cena zestawu złożonego z dwóch tablic i jaskrawej folii to 600 – 800 zł. Dla zwykłego znaku ceny są z reguły o jedną trzecią niższe.

Reklama
Reklama

Czy na terenie miasta mogą występować te same znaki drogowe w dwóch wersjach – zwykłej i fluorescencyjnej? – Nie widzę problemu. Najważniejsze, żeby znak był dobrze widoczny – odpowiada redaktor naczelny miesięcznika „Paragraf na drodze” Wojciech Kotowski. – Znak fluorescencyjny kierowca na pewno dostrzeże wcześniej niż zwykły. A dzięki temu wcześniej zacznie obserwować przejście oraz pobocze – wyjaśnia.

Według podinsp. Wojciecha Pasiecznego z Wydziału Ruchu Drogowego odblaskowe znaki przyczyniają się do ograniczenia liczby wypadków, a świadczą o tym statystyki. Działają podobnie jak czerwono-białe pasy dla pieszych (kierowcom kojarzą się z krwią i wypadkiem drogowym, więc hamują). – W miastach zachodnich to już nie wystarcza. Tam nawet na szerokich jezdniach montuje się na pasach progi zwalniające, tzw. śpiących policjantów. Każda metoda jest dobra, jeśli może ocalić ludzkie życie – mówi Pasieczny.

Statystyki wypadków w mieście: wrd.policja.waw.pl

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama