Ukraińska marynarka wojenna poinformowała w niedzielę, że trzy okręty - "Berdiańsk", "Nikopol" i "Yani Kapu" zostały przejęte przez Rosjan w Cieśninie Kerczeńskiej. Wcześniej miały zostać ostrzelane. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wezwał parlament do poparcia decyzji Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony o wprowadzeniu stanu wojennego. W poniedziałek w sprawie incydentu na Morzu Czarnym zbierze się także Rada Bezpieczeństwa ONZ.

"Atak na ukraińskie okręty, który został przeprowadzony, gdy płynęły one z portu w Odessie do portu w Mariupolu, zgodnie z wymogami zawartymi w międzynarodowych i dwustronnych traktatach i regułami żeglugi, jest niczym innym niż kolejnym aktem agresji zbrojnej zdefiniowanym w szczególności w artykule 2 Karty Narodów Zjednoczonych" - czytamy w oświadczeniu.

"Rosja de facto rozszerzyła swoją zbrojną agresję przeciwko Ukrainie na morze" - podkreśla ukraiński MSZ.

Ministerstwo domaga się zapewnienia natychmiastowej opieki medycznej rannym marynarzom (według różnych źródeł rannych miało zostać od czterech do sześciu marynarzy Ukrainy) i zapewnienia im "natychmiastowego bezpiecznego powrotu do domu".

Ukraina domaga się także natychmiastowego zwrotu zajętych okrętów i rekompensaty za ich uszkodzenie.

MSZ Ukrainy wzywa też swoich "sojuszników i partnerów do podjęcia wszystkich niezbędnych działań do odstraszenia agresora" m.in. poprzez nowe i wzmocnione sankcje, a także przez udzielenie Ukrainie wsparcia wojskowego mającego pomóc w ochronie jej integralności terytorialnej i suwerenności w uznawanych przez społeczność międzynarodową granicach.

Z apelem o powrót marynarzy do domu i zwrot zajętych statków zwrócił się do Rosji również prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko.