Kobe Bryant w wieku 31 lat wreszcie wywalczył swoje upragnione, czwarte mistrzostwo NBA. Teraz biega z jednego popularnego talk-show do drugiego, udziela ostatnich wywiadów, ale niebawem wreszcie uda się na zasłużony urlop.
[b]- Kilka dni temu wywalczył Pan swoje upragnione mistrzostwo. Po wielu miesiącach gry be przerwy, perspektywa długich wakacji zapewne Pana cieszy?[/b]
- Na razie nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Muszę znaleźć jakieś nowe zajęcie o szóstej rano. Nie wiem, może zacznę się bawić w nurkowanie o wschodzie słońca? W tym momencie codziennie, gdy budzę się rano, mam wrażenie, że albo się gdzieś spóźniłem, albo zwyczajnie zaspałem. Ciągle nie mogę sobie uświadomić, że sezon się skończył, a robota została wykonana.
[b]- Jak spędzi Pan najbliższe tygodnie?[/b]
- Z rodziną. Będę odpoczywał przez najbliższe trzy miesiące. Nosił dzieciaki na barana, spędzał z nimi każdą wolną chwilę. Nie ukrywam jednak, że w końcu, w pewnym momencie zacznie mnie ciągnąć do koszykówki. Umówiłem się z kolegami z reprezentacji olimpijskiej z Pekinu, że odwiedzą mnie latem. Wspólnie pogramy trochę ze sobą w koleżeńskiej atmosferze tutaj w Los Angeles.
[b]- 1 sierpnia w L.A. zagra piłkarska Barcelona...[/b]
- I oczywiście na pewno tam będę! Na sto procent. To mój ulubiony zespół, muszę znów zobaczyć Leo Messiego.
[b]- Podda się Pan teraz zabiegowi kontuzjowanego palca, czego nie chciał Pan uczynić od dwóch lat?[/b]
- W żadnym wypadku. Dopiero, co zdobyłem mistrzostwo - niczego teraz nie będę zmieniać!
[b]- Jak ważne dla ewentualnego powtórzenia sukcesu za rok będzie podpisanie przez Lakers nowych kontraktów z Lamarem Odomem oraz Trevorem Arizą?[/b]
- To będzie miało absolutnie kluczowe znaczenie dla dalszych losów drużyny. Obaj są zawodnikami o unikalnym talencie, absolutnie nie do zastąpienia. Mamy tak fajny zespół, że musimy go utrzymać. Ciężko znaleźć grupę zawodników dysponujących wysokimi umiejętnościami, a jednocześnie zdolnymi do poświęceń dla dobra całości.