Rz: Według informacji policji bezpieczeństwo na meczach piłkarskich w większości miast wzrosło. To wynik nowych, bardziej restrykcyjnych przepisów?
Mariusz Jędrzejewski
: Bezpieczeństwo na stadionach poprawiało się w porównaniu z latami 90. systematycznie co roku. Na stadionach poza drobnymi incydentami nie dochodzi do rozruchów, bo zamiast awantur kibice rywalizują na atrakcyjne formy dopingu.
Policja jest innego zdania. Rośnie liczba osób z zakazami stadionowymi.
Kluczowa jest kwestia podejścia do kibiców. W Kielcach było tak, że zwiększała się liczba incydentów na stadionie. Dochodziło do absurdów, gdy policja, walcząc z tym, zatrzymywała kibiców nawet za wulgarne słowa.
Kiedy miejscowych komendantów przeniesiono do Warszawy, w Kielcach na stadionie bezpieczeństwo się zwiększyło, a w Warszawie incydentów przybyło.
Dzisiaj nie ma problemu niebezpiecznych stadionów, jest problem stadionów pustoszejących. Kolejne pomysły władz zabijają widowiska sportowe. Chodzi np. o uniemożliwianie kibicom wyjazdów na mecze do innego miasta.
W policyjnej statystyce część „niebezpiecznych zdarzeń" stanowią przepychanki z ochroną.
Idea stewardingu jest bardzo dobra. Pod warunkiem, że stewardzi są odpowiednio przeszkoleni, służą pomocą, np. w dotarciu na miejsce. Ale często bywa inaczej. Ich agresja wobec kręcących się po trybunach dzieci, jak np. było w Poznaniu, czy wobec innych kibiców budzi agresję.
—rozmawiał Wojciech Wybranowski