Nowe zarzuty Falenta ma usłyszeć jeszcze dzisiaj. Został już przewieziony z aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce do siedziby prokuratury okręgowej dla Warszawy Pragi.
O tym, że może usłyszeć kolejne zarzuty, pisała już trzy tygodnie temu "Rzeczpospolita".
Ma to związek z wciąż prowadzonym śledztwem dotyczącym afery taśmowej.
"Śledztwo dotyczy nielegalnych nagrań, które pojawiły się w przestrzeni publicznej w okresie późniejszym względem pierwotnego śledztwa i procesu sądowego, zakończonego prawomocnym wyrokiem" - cytuje TVN24 rzeczniczkę Prokuratury Krajowej Ewę Bialik
W toku prac śledczy odkryli, że w posiadaniu biznesmena pozostaje nawet 2 tysiące godzin nagrań.
Jak informuje TVN24, Falenta uwieczniał na taśmach niemal całe swoje życie, nagrał nawet rozmowy z agentami CBA, z którymi współpracował do chwili swojej ucieczki za granicę na początku 2019 roku.
Biznesmen zniknął, gdy przegrał kolejną apelację w sprawie odsiadki zasądzonego wyroku 2,5 roku więzienia. Został odnaleziony w Hiszpanii i w kwietniu odesłany do Polski.
Falenta zwrócił się wówczas do prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o ułaskawienie, przy okazji grożąc, że jeśli ułaskawiony nie zostanie, zdradzi swoich mocodawców wywodzących się z "prezydenckiej formacji".