Chodzi o projekt ustawy o ochronie dziedzictwa narodowego związanego z nazywaniem obiektów przestrzeni publicznej.

W projekcie przewidziano ściśle określone wyjątki, w których będzie można nazwę ulicy. Na przykład wtedy, gdy znajdzie się dla danej osoby "godniejszą formę upamiętnienia" lub gdy ujawni się okoliczności, które kwestionują zasadność nadania danej nazwy. Zmiana będzie też możliwa, gdy na jaw wyjdzie, że patron np. propagował komunizm albo faszyzm, działał w sposób właściwy ustrojowi totalitarnemu lub był szpiegiem obcego wywiadu.

TOK FM zauważa, że nawet gdyby samorząd zadziałał szybko i chciał zmienić jakąś nazwę przed wejściem w życie nowej ustawy - to nic nie da. W projekcie jest zapis, że wszystkie uchwały w sprawie zmiany nazwy podjęte po 1 stycznia 2022 roku, "są nieważne".

W uzasadnieniu projektu posłowie PiS podkreślają, że "wspólna pamięć" powinna być "wyłączona z bieżącej walki politycznej i nie powinna być wykorzystywana instrumentalnie, do realizacji krótkoterminowych celów".

Jak piszą autorzy projektu, "z wielkim niepokojem należy przyjąć pojawiające się w ostatnim czasie w debacie publicznej inicjatywy zmierzające do zmiany nazw ulic, placów czy innych obiektów przestrzeni publicznej upamiętniających osoby szczególnie zasłużone w polskiej historii".

TOK FM zwraca uwagę, że jeśli projekt wejdzie w życie, to uniemożliwi na przykład zmianę nazwy ronda Romana Dmowskiego w Warszawie na rondo Praw Kobiet. Taka inicjatywa pojawiła się w grudniu. Stołeczni radni - podczas sesji - przegłosowali uchwałę o przyjęciu petycji w tej sprawie.

Czytaj więcej

Rondo Praw Kobiet zamiast ronda Dmowskiego? Warszawscy radni głosowali