Na rynku pojawiły się opinie, że jest to przygotowanie do kontrolowanej upadłości LOT-u i stworzenie możliwości przeniesienia aktywów do nowej firmy. PGL tłumaczy, że LOT Polish powstała w ramach porządkowania aktywów.

Czytaj także: Międzynarodowe loty od lipca?

LOT Polish została zarejestrowana 29 maja, jej kapitał, to 100 tysięcy złotych, zarząd jest dwuosobowy — a w jego skład wchodzą Stefan Maria Świątkowski i Maciej Tomasz Kacprzak, zaś rada nadzorcza, to Kamila Olkowicz, Dorota Jakubik oraz Martyna Emilia Wawer.

Biuro prasowe LOT zapytane przez „Rzeczpospolitą" powód powołania nowej firmy odpowiedziało: „Spółka LOT Polish Airlines S.A. powstała w ramach porządkowania działalności operacyjnej realizowanej w ramach Polskiej Grupy Lotniczej. W skład PGL i grupy LOT wchodzi obecnie 8 spółek zależnych mających "LOT" w nazwie, a LOT Polish Airlines jest jedną z nich. Spekulacje o rzekomej upadłości PLL LOT S.A. są nieuprawnione".

— Nie wierzę w to, że nowa spółka powstała przypadkiem. A opcji po co powstała, jest kilka. LOT aktywów prawie nie ma, wszystkie samoloty w leasingu, nawet pracowników coraz mniej na umowach o pracę. Być może linia może chcieć przenieść część leasingów i pracowników do nowej spółki, ogłosić upadłość starej i oddać samoloty nieprzeniesione — zastanawia się Dominik Sipiński, analityk ch-aviation.

Inna z teorii podaje nawet przypuszczalny czas ogłoszenia tej upadłości: po drugiej turze wyborów prezydenckich. Adrian Furgalski, ekspert rynku lotniczego nie bardzo wierzy w taki rozwój sytuacji. — Zawsze są jakieś wybory, a bankructwo LOT-u nie zostałoby łatwo zapomniane – uważa. — Przecież według rządzących to rząd PO PSL, przymierzał się do bankructwa LOT-u, a Prawo i Sprawiedliwość jest tym ugrupowaniem politycznym, które narodowego przewoźnika uratowało i stworzyło warunki do rozwoju. Przecież niewiele osób zrozumie, że Polskie Linie Lotnicze LOT bankrutują, a LOT Polish Airlines będą teraz narodowym przewoźnikiem. Nie sądzę, żeby to był plan celowy. Natomiast tworzenie tej spółki jest formą nacisku na kooperantów LOT-u, którzy nie chcą rozmawiać. To nie jest niczym nadzwyczajnym w świecie lotniczym — dodaje.

Jego zdaniem tworzenie nowej spółki jest formą nacisku na kooperantów LOT-u, z którymi polski przewoźnik. To nie jest niczym nadzwyczajnym w świecie lotniczym. Taki zabieg zastosowały władze szwajcarskie, kiedy zbankrutował Swissair i powstał Swiss, a potem Belgowie, kiedy zbankrutowała Sabena i pojawiły się Brussels Airlines. Przymierzał się do tego także były dwukrotny prezes LOT-u, Sebastian Mikosz, który chciał przenieść majątek LOT-u do Eurolotu.

— Wydaje mi się jednak, że wszystkie scenariusze trzeba mieć na biurku rozpatrzone i w odpowiednim momencie użyć scenariusza właściwego. Nie ma jednak podstaw do tego, żeby samoloty z żurawiem na ogonie przestały latać — podkreśla Adrian Furgalski.