Jak sprawić, by bilety kolejowe były tańsze

Kolej, chcąc utrzymać konkurencyjność wobec samochodów, musi odpowiedzieć na plany likwidacji opłat za autostrady.

Publikacja: 22.05.2023 03:00

Jak sprawić, by bilety kolejowe były tańsze

Foto: Adobe Stock

Obok tańszych biletów podróżnych do pociągów jeszcze skuteczniej przyciągałaby lepsza organizacja funkcjonowania kolei. – W konkurencyjności między koleją a pociągami problemem jest nie tylko cena, ale brak połączeń lub obawa, że pociąg się spóźni – mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. Jego zdaniem obniżka cen biletów nie jest tu krytycznym elementem. Eksperci branży wskazują na małą liczbę pociągów, fatalną organizację prac remontowych na torach dezorganizujących ruch, niepotrzebne inwestycje pochłaniające setki milionów złotych, mogących np. wesprzeć wymianę taboru. A także brak otwarcia rynku. – Na torach potrzebna jest konkurencja – podkreśla Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, były członek zarządu PKP SA.

Szukanie pieniędzy

Na przygotowane przez rządzących pod nadchodzące wybory plany zniesienia opłat na autostradach opozycja odpowiedziała pomysłem na obniżenie cen biletów kolejowych. Jednak złożony przez posłów Koalicji Obywatelskiej projekt ustawy zakładający zerowy VAT na bilety i zaprzestanie pobierania opłaty za dostęp do torów miałby obciążyć kosztami 2,6 mld zł finansujący modernizację linii Fundusz Kolejowy. A jest on tak słaby, że dwie branżowe organizacje: Railway Business Forum oraz Izba Gospodarcza Transportu Lądowego, dopiero co wystąpiły z projektem radykalnego zwiększenia – z niespełna 20 proc. do 48 proc. – wpływającej do Funduszu części opłaty paliwowej.

Czytaj więcej

Na autostradach i ekspresówkach rząd daje priorytet osobówkom

Tymczasem sposobów na zdobycie środków rekompensujących obniżkę cen biletów ma być znacznie więcej. – Szukałbym pieniędzy wszędzie tam, gdzie rzetelne analizy nie uzasadniają budowy infrastruktury o określonych parametrach. Jak w dziwnych pomysłach Kolei Plus, aby budować linię za przeszło miliard złotych dla przewożenia w ciągu doby jedynie 200–300 osób, albo 200-metrowych przystanków gdzieś w lesie, z których w praktyce korzystają tylko grzybiarze – mówi Piotr Malepszak, ekspert ds. infrastruktury.

Badania prowadzone wśród pasażerów pokazują trzy główne elementy mogące przyciągać ich do kolei, które powinny funkcjonować równolegle: dobrą ofertę pod względem częstotliwości kursowania pociągów, atrakcyjny względem innych środków transportu czas przejazdu i konkurencyjną cenę. W każdym z nich polska kolej ma mnóstwo do nadrobienia.

– Mamy linie, np. w Małopolsce, na których pociągi w jedną stronę kursują w sobotę, a z powrotem w niedziele. Taką koleją nie sposób jeździć – mówi Majewski. Są również trasy, którymi można podróżować tylko przez dwa miesiące w roku. Na dodatek kolej zniechęca fatalną punktualnością, która słabnie z roku na rok. W ub. roku opóźnionych było 207,5 tys. pociągów, co stanowi wzrost w porównaniu z rokiem 2021 o jedną piątą. W przypadku PKP InterCity spóźniła się przeszło jedna trzecia wszystkich pociągów przewoźnika.

Dogonić samochody

Obniżenie cen biletów miałoby zapobiec osłabieniu konkurencyjności kolei wobec prywatnych samochodów. Zwłaszcza że w ostatnim czasie kolej zaczęła odrabiać straty spowodowane pandemią. Według Urzędu Transportu Kolejowego w ubiegłym roku pociągami przewieziono 342,2 mln osób. To nie tylko więcej o 97,2 mln w porównaniu z 2021 r.: frekwencja wzrosła nawet wobec poprzedzającego pandemię 2019 r. – o 6,3 mln podróżnych.

Ale przez uruchamianie kolejnych inwestycji na torach i chaos z nimi związany, czego przykładem jest Warszawski Węzeł Kolejowy, ten rosnący trend może zostać zatrzymany. Także przez fakt, iż podróże samochodami stają się coraz atrakcyjniejsze z uwagi na rosnącą liczbę szybkich dróg, a w ostatnich tygodniach – dzięki spadkom cen paliw.

Dlatego potrzebne są działania długofalowe. Dwa pierwsze mogące obniżyć ceny poprzez obniżkę VAT i opłat za dostęp do infrastruktury teoretycznie można wprowadzić stosunkowo szybko. Ale zdaniem Michała Beima najskuteczniejsze, ale wymagające woli politycznej, byłoby wprowadzenie w usłudze publicznej konkurencyjnych przetargów na obsługę przewozów, zarówno regionalnych, jak i dalekobieżnych. Ogłaszanych trzy lata wcześniej, dwa lata wcześniej rozstrzyganych, aby firmy mogły się przygotować, budując bazę, kupując tabor i zatrudniając ludzi. – Natomiast w przewozach komercyjnych należałoby zupełnie otworzyć rynek. Wydzielić najbardziej lukratywne trasy, zdjąć z nich pociągi dotowane i zaczekać, aż konkurencja sama doprowadzi do obniżenia cen – twierdzi Beim.

W przeciwnym razie w niedługim czasie może znowu dojść do sytuacji jak na początku tego roku, gdy przez rosnące koszty rynkowy monopolista PKP InterCity wprowadził kilkunastoprocentowe wzrosty taryf (w pociągach TLK średnio o prawie 12 proc., w pendolino aż o blisko 18 proc.). Miały rekompensować skutki inflacji, a zwłaszcza drożejącą energią, za którą przewoźnik musiałby zapłacić w tym roku 1,5 mld zł, trzykrotnie więcej niż w 2019 r. Ostatecznie oburzenie pasażerów i medialna burza przestraszyły rząd, który w obawie przed spadkiem poparcia zapowiedział powrót do poprzednich stawek. Nie wprowadzono jednak zmian systemowych, poprzestając na dosypaniu pieniędzy. – Wprowadzenie niższych cen jest możliwe w związku z działaniami optymalizacyjnymi oraz dzięki zwiększeniu rekompensaty w ramach umowy świadczenia usług publicznych – informowała spółka w komunikacie.

Obok tańszych biletów podróżnych do pociągów jeszcze skuteczniej przyciągałaby lepsza organizacja funkcjonowania kolei. – W konkurencyjności między koleją a pociągami problemem jest nie tylko cena, ale brak połączeń lub obawa, że pociąg się spóźni – mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. Jego zdaniem obniżka cen biletów nie jest tu krytycznym elementem. Eksperci branży wskazują na małą liczbę pociągów, fatalną organizację prac remontowych na torach dezorganizujących ruch, niepotrzebne inwestycje pochłaniające setki milionów złotych, mogących np. wesprzeć wymianę taboru. A także brak otwarcia rynku. – Na torach potrzebna jest konkurencja – podkreśla Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, były członek zarządu PKP SA.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Wystartowała psia linia lotnicza. Zwierzę poleci bez smyczy, kagańca i klatki
Transport
Lufthansa przyznaje się do błędu. Kawa i herbata będą za darmo
Transport
„Jak skok z drabiny na główkę”. Skąd się biorą i czym grożą silne turbulencje
Transport
Kończą się pieniądze na dopłaty do samochodów elektrycznych
Transport
Wojewódka, Starecka: Przestawiamy zwrotnice w PKP Cargo
Transport
Nowy przetarg na agroterminal w Gdyni