Reklama
Rozwiń
Reklama

Uber chce mieć więcej w Europie

Amerykański operator taksówek Uber robi drugie podejście do Europy. W tym tygodniu, założyciel firmy, Travis Kallanick będzie starał się przekonać Komisję Europejską, że Uber jest bardzo dobry dla Europy

Publikacja: 19.01.2015 14:52

Uber chce mieć więcej w Europie

Foto: Bloomberg

Na początek obiecuje, że w wyniku umów partnerskich z jego firmą w krajach UE ma szanse już w tym roku powstać 50 tys. pracy. — Spadnie jednocześnie sprzedaż samochodów osobowych, bo nie będą już potrzebne, ponieważ mieszkańcy miast wybiorą tańszy transport.

Nowa ofensywa Ubera jest niezbędna po tym, jak kilka krajów UE, między innymi Hiszpania oraz kilka miast, wśród nich Berlin, zakazały tej firmie działalności. Wszędzie tam Uber kusił klientów niskimi taryfami- 35 eurocentów za każdy przejechany kilometr oraz obietnicą dostępności usług także wieczorem od piątku do niedzieli. W Belgii, Francji i Holandii Uberowi wytoczono sprawy sądowe za niestosowanie się do obowiązujących przepisów. Firma jest w Europie krytykowana również za nie spełnianie wymogów, jakim muszą się poddać zwykli kierowcy taksówek- że nie kontroluje umiejętności wynajmowanych kierowców, ani ich aut, podaje jedynie maksymalny wiek pojazdu (do 10 lat), oraz że nie spełnia podstawowych zasad. Zdarzały się również przypadki nieporozumień między pasażerami i kierowcami, w tym jednego drastycznego wydarzenia, kiedy indyjski kierowca pracujący dla Ubera został oskarżony o gwałt.

Travis Kalanick dotychczas bardzo ostro odpowiadał na krytykę. Zachowywał się bardzo podobnie, do słynącego z niecenzuralnych wypowiedzi prezesa niskokosztowego Ryanaira. Teraz Kalanick wyraźnie próbuje zmienić taktykę. — Chcemy nowego partnerstwa z europejskimi miastami, tak aby były one w stanie skorzystać z naszych innowacji i szybko osiągnąć korzyści finansowe, oraz usprawnić miejski transport - mówił w ostatnią niedzielę podczas konferencji w Monachium. Wszyscy uczestnicy monachijskiego spotkania mogli skorzystać z wartego 20-euro rabatu na przejazdy autami Ubera.

Kalanick nie ujawnił jednak w jaki sposób ma zamiar stworzyć miejsca pracy dla 50 tys. Europejczyków, skoro, jak na razie na największych rynkach — w Nowym Jorku, San Francisco, Londynie i Paryżu zapewnił główne, bądź dodatkowe zajęcie dla 35 tys. kierowców. Przyznał jednocześnie, że potrzebne są przepisy określające jakie konkretne wymogi powinny spełniać kierowca i jego auta pracujący dla Ubera. Ujawnił także, że jego firma pracuje właśnie nad nowymi rozwiązaniami, które z jednej strony ułatwią komunikację z władzami miast, a z drugiej dadzą gwarancję przestrzegania prawa. — Za to miasta otrzymają wyższe wpływy podatkowe, a korki uliczne w dużej mierze zostaną rozładowane — zapewniał Kalanick w Monachium. Do Brukseli jedzie m.in. po to, żeby przekonać KE do przyznania prawa korzystania z bus-pasów autom pracującym dla Ubera.

Uber powstał w 2009 roku w San Francisco i zajmował się wynajmowaniem drogich limuzyn. Szybko przekształcił się w firmę umożliwiającą tani przejazd po największych miastach na świecie. Dzisiaj firma, mimo potknięć w kilku krajach jest wyceniana przez rynek na 40 mld dol., głównie z powodu potencjału rozwoju, jaki ta firma ma globalnym rynku przewozów taksówkowych szacowanym dzisiaj na ok 110 mld dol. W roku 2024 ma to być o 74 mld dol. więcej.

Reklama
Reklama

Uber funkcjonuje w 53 krajach w 250 miastach, w tym także od 19 sierpnia 2014 roku w Warszawie, gdzie dostępna jest najprostsza aplikacja Uber PoP, a firma jest pośrednikiem pomiędzy pasażerami a dostawcami usług transportowych. Dla Ubera jeździ w polskiej stolicy ponad 200 aut, najczęściej właściciele samochodów, którzy w ten sposób dorabiają sobie po pracy. Każdy z nich może być sprawdzony przed rozpoczęciem kursu. Jeśli jest to jego jedynie zajęcie, to jak wynika z dyskusji na forach internetowych, jest w stanie wyciągnąć do 4 tys. złotych.

Wejście Ubera do każdego kraju jest poprzedzane protestami korporacji taksówkarskich, najczęściej blokadami wielkich miast. Podobnie było w Warszawie, gdzie jednak protesty ucichły, ponieważ konkurencja amerykańskiego start-upa okazała się niegroźna. Uber ma krytyków nie tylko wśród konkurencji. Pasażerowie skarżą się, między innymi, że na auto czeka się dłużej, niż na zwykłą taksówkę.— Właśnie dlatego chcemy mieć w Europie więcej samochodów — twierdzi Travis Kalanick.

Transport
Ważą się losy jednego z największych lotnisk w Polsce. Wkrótce kluczowa decyzja
Transport
Zachodnie auta objęte sankcjami wjeżdżają do Rosji przez Chiny
Transport
Samoloty Lufthansy zostały na ziemi. Strajkują piloci i personel pokładowy
Transport
Lotnisko w Radomiu nie dla samych pasażerów. PPL mają pomysł na ratunek
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama