Na pendolino dłużej zaczekają Bielsko-Biała i Rzeszów. – Docelowo mamy w planie te kierunki, ale nie będzie ich w rozkładzie jazdy 2015/2016, który wejdzie w grudniu tego roku – mówi Beata Czemerajda z biura prasowego spółki.
Problemem jest kiepski stan linii. Przejazd 50-kilometrowego odcinka Katowice–Bielsko pochłania godzinę.
Według Mirosława Siemieńca z Polskich Linii Kolejowych trwają tam prace mające poprawić jej parametry. – W 2016 roku na części linii prędkość wzrośnie do 120 km/h – zapowiada Siemieniec. Ale do modernizacji trasy jeszcze daleko. A to może oznaczać, że pendolino będzie jeździć do Bielska później niż w roku 2017.
Problem jest także z połączeniem do Rzeszowa. Modernizacja linii jest spóźniona, ma się zakończyć dopiero w 2016 roku.
Zdaniem ekspertów wprowadzenie pendolino na nowe trasy może być dla Intercity problemem finansowym. Widać, że polityka sprzedażowa spółki jest niedopasowana do rynku. – Pendolino ma kiepskie obłożenie, w dodatku nowe trasy będą wymagały renegocjacji umów z Alstomem i wyższych opłat za utrzymanie pociągów – twierdzi Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Intercity zakończyło ubiegły rok pod kreską, w styczniu spodziewało się jednak zysków. Spółka twierdzi, że wyniki będą znane pod koniec lutego. – Obawiam się, że sytuacja finansowa niewiele się zmieni. Nie widać przesłanek, by miała się poprawiać – mówi Jakub Majewski, ekspert branży i prezes fundacji ProKolej.
W tej chwili z pasażerami jeździ dziewięć pendolino, natomiast sześć stoi w rezerwie na wypadek, gdyby kursujące się popsuły. Od niedzieli liczba jeżdżących składów wzrośnie do 11, w rezerwie będzie pięć. Dopiero w czerwcu Intercity ma dysponować już wszystkimi zamówionymi 20 pociągami.