Blinken, który uczestniczy w spotkaniu wraz z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Jakem Sullivanem, rozpoczął spotkanie od słów, że w czasie rozmów poruszone działania Chin będące powodem do "głębokiego niepokoju" dla USA.

Jak wyliczał chodzi o politykę Chin w Sinciangu, wobec Hongkongu, Tajwanu, cyberataki na USA i gospodarcze zastraszanie sojuszników USA.

- Każde z tych działań zagraża opartemu na zasadach porządkowi, który gwarantuje stabilność międzynarodową - mówił szef amerykańskiej dyplomacji.

Biorący udział w spotkaniu przedstawiciel chińskiej Rady Państwa, Yang Jiechi, zareagował na to 15-minutowym wystąpieniem wytykającym słabości amerykańskiej demokracji, złe traktowanie mniejszości w USA i zawierającym słowa krytyki wobec polityki zagranicznej oraz handlowej Stanów Zjednoczonych.

- USA używają siły militarnej i hegemonii finansowej, by (...) poskramiać inne państwa - mówił Yang.

Yang stwierdził jednocześnie, że USA nie są uprawnione do tego, aby mówić do Chin z pozycji siły. - USA nie mogły mówić takich rzeczy nawet 20 czy 30 lat temu, ponieważ tak się nie rozmawia z Chińczykami - dodał.

Na wystąpienie przedstawiciela chińskich władz zareagowała strona amerykańska.

Sullivan stwierdził, że USA nie dążą do konfliktu z Chinami, ale będą bronić swoich zasad i swoich przyjaciół.

Wystąpienie przedstawicieli obu stron przed dziennikarzami trwało ponad godzinę. Po wystąpieniu przedstawiciel amerykańskiej administracji zarzucił Chińczykom złamanie protokołu, który przewidywał dwuminutowe wystąpienia uczestników.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

Zdaniem tego urzędnika wystąpienie przedstawicieli strony chińskiej było przeznaczone dla odbiorców w Chinach.