Dziesiątki tysięcy protestujących przeszły dziś z Parku Lewińskiego do Placu Rabina w Tel Awiwie, a tam odbyła się demonstracja. Ten protest jest jak dotąd największym pokazem siły ludzi ubiegających się o azyl w Izraelu.
Obejrzyj zdjęcia z protestów w Tel Awiwie
Zapowiadają oni w ciągu następnych dwóch tygodni podobne marsze przez centrum Tel Awiwu w proteście przeciwko infiltracji uchodźców i nowo otwartemu ośrodkowi dla imigrantów Holot na południu państwa. Jest to ośrodek przetrzymywania imigrantów, do którego mogą trafić między innymi wtedy, gdy przez 48 godzin nie pojawią się w swoim miejscu zamieszkania.
Tysiące imigrantów z dużych miast, zwłaszcza z Tel Awiwu i Ejlatu, musiały zarejestrować się w Holot. Osoby tam przetrzymywane nie mogą pracować i muszą się meldować trzy razy dziennie, by uniemożliwić im przemieszczanie się po terytorium Izraela. Zabronione jest też opuszczanie Holot między 22 a 6 rano.
Państwo zapewnia im wyżywienie, opiekę medyczną oraz "kieszonkowe" w wysokości 500 szekli (143 USD) miesięcznie.
Protestujący dziś w Izraelu imigranci domagają się jak najszybszego rozpatrzenia przez władze Izraela ich wniosków o wizy lub o ich przedłużenie. Podkreślają, że protesty są spowodowane zaostrzeniem przepisów wobec imigrantów, które czynią ich przyszłość w Izraelu zdecydowanie niepewną.
Zapowiadają, że będą też prowadzić odrębne protesty w pobliżu ambasad w całym Tel Awiwie, a na wtorek zapowiedzieli demonstrację wzdłuż plaży na ulicy Hayarkon.
W odróżnieniu od protestów, które odbywały się w ostatnich latach, te ostatnie zorganizowane są przede wszystkim przez imigrantów z Afryki, których są już dziś w Izraelu dziesiątki tysięcy.
Protesty afrykańskich uchodźców w Izraelu