Amerykę reprezentował sekretarz sprawiedliwości Eric Holder. Byli również przywódcy wielu krajów afrykańskich, muzułmańscy, żydowscy i katoliccy duchowni. Obok Francois Hollande'a znalazł się prezydent Mali Ibrahim Boubacar Keita, którego kraj Francja wyzwoliła z rąk islamistów.
– Dziś Paryż stał się stolicą świata – ogłosił francuski przywódca.
Od zakończenia II wojny światowej tylko raz prezydent republiki zdecydował się na podobny gest: w maju 1990 r. Francois Mitterrand wyszedł na ulice Paryża, aby zaprotestować przeciw zbezczeszczeniu cmentarza żydowskiego w Carpentras na południu kraju. Bardzo rzadko w manifestacjach brało też udział tylu Francuzów: przynajmniej tyle samo osób co w Paryżu manifestowało w pozostałych francuskich miastach.
Jedności kraju do końca nie udało się jednak osiągnąć. Choć obok Hollande'a szedł jego arcyrywal Nicolas Sarkozy, w paryskim pochodzie nie wzięła udziału liderka Frontu Narodowego Marine Le Pen. Nie życzyły sobie tego partie francuskiej lewicy. Le Pen wybrała więc udział w manifestacji w rządzonej przez FN miejscowości Beauvaire w Langwedocji. Populistyczne ugrupowanie ma dziś poparcie 25 proc. Francuzów, najwięcej spośród wszystkich partii politycznych kraju.
Francja masowo protestuje przeciw terrorystom, ale bezpieczna się nie czuje. Władze wciąż nie odwołały najwyższego stopnia zagrożenia antyterrorystycznego w obawie przed kolejnym uderzeniem islamistów.