Według wstępnych ustaleń, jeden z rannych jest w stanie ciężkim. Rannych niezwłocznie przewieziono do szpitala. Życie żadnego z rannych nie jest jednak zagrożone.

Burmistrz miasta w czasie konferencji prasowej podkreślił, że jak dotąd nie ma dowodów na to, by za eksplozją stali terroryści. - Obrażenia rannych są poważne, ale na chwilę obecną możemy potwierdzić, że życie żadnego z rannych nie jest zagrożone - dodał. - Nie damy się zastraszyć, nie pozwolimy nikomu na to, by zmusił nas do zmiany naszego życia - zapewnił burmistrz Bill de Blasio .

Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo powiedział w niedzielę, że wciąż nic nie wskazuje, by eksplozja, do której w sobotę wieczorem (czasu lokalnego) doszło na Manhattanie, miała związek z międzynarodowym terroryzmem.

Marek Magierowski o eksplozji w Nowym Jorku: Nie było zagrożenia dla prezydenta Dudy

Eksplozja nastąpiła na 23 ulicy między 6 a 7 Aleją, w ruchliwej dzielnicy Chelsea, niedługo przed godziną 21 (3 nad ranem czasu polskiego). Jak poinformowała policja, prawdopodobnie doszło do wybuchu bomby podłożonej w pojemniku na śmieci. Mówi się o tzw. improwizowanym urządzeniu wybuchającym (improvised explosive device - IED). Skrótu tego używa się na określenie prymitywnych bomb używanych przez terrorystów w Iraku i Afganistanie. Według innych źródeł, mogła to być przypadkowa eksplozja materiałów wybuchowych używanych w budownictwie.

MSNBC podało, że kamery miejskiego monitoringu zarejestrowały, jak tuż przed eksplozją ktoś wrzuca coś do śmietnika. Jak dotąd jednak takiego nagrania nie zaprezentowano.

 

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Video credit @RussellBlaymore https://t.co/DNPEyNuR18

— New York City Alerts (@NYCityAlerts)

18 września 2016

Na miejsce eksplozji przyjechali funkcjonariusze policji nowojorskiej, FBI i strażacy. Przybył też burmistrz miasta Bill DeBlasio. Wcześniej tego samego dnia bomba wybuchła w miejscowości Seaside Park, w stanie New Jersey. Nie spowodowała ofiar w ludziach, ani większych szkód.


O eksplozji poinformowano już prezydenta Baracka Obamę.

Z kolei kandydat na prezydenta Donald Trump oświadczył, że w Nowym Jorku doszło do wybuchu bomby. Sztab kandydata nie odpowiedział jednak na pytania, czy ma on jakieś dowody na potwierdzenie tego, że rzeczywiście źródłem eksplozji był ładunek wybuchowy. Hillary Clinton zaapelowała natomiast, by nie przesądzać natury eksplozji przed wyjaśnieniem sprawy przez policję.

Tymczasem ok. 23 czasu lokalnego (5 rano czasu polskiego) nowojorska policja poinformowała, że znalazła coś, co może być drugim ładunkiem wybuchowym. Po ponad godzinie pojawiły się dodatkowe informacje: znaleziony przedmiot to szybkowar, z którego wystają przewody. Do szybkowaru srebrną taśmą przymocowane jest czarne urządzenie. Na razie nie wiadomo co znajduje się w środku.

 

 

Domniemany drugi ładunek został znaleziony cztery przecznice od miejsca wcześniejszej eksplozji na Manhattanie. Policja zaapelowała do okolicznych mieszkańców o trzymanie się z daleka od okien. Jak podała AP saperzy zabrali podejrzany ładunek i przewieźli go na specjalny poligon policyjny w dzielnicy Bronx. Tam ma być poddany dalszym badaniom. Reuters przypomina, że szybkowary wyładowane materiałami wybuchowymi były wykorzystane podczas zamachów w Bostonie z 2013 roku. Zginęły wtedy trzy osoby, a ponad 260 zostało rannych.

Do Nowego Jorku przyjechali już przywódcy wielu państw, którzy w przyszłym tygodniu wezmą udział w dorocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, m.in. prezydent RP Andrzej Duda.