W poniedziałek Nowa Zelandia potwierdziła pierwsze lokalne zakażenie koronawirusem od kilku miesięcy. Zakażenie wykryto u kobiety, która wróciła do kraju 30 grudnia kilka dni po opuszczeniu przez nią obowiązkowej, dwutygodniowej kwarantanny. U kobiety wykryto wariant koronawirusa zidentyfikowany po raz pierwszy w RPA.

- Czynimy postępy w kierunku szczepienia Nowozelandczyków przeciw wirusowi, ale chcemy też mieć pewność, że szczepienia są bezpieczne i skuteczne - oświadczyła Ardern.

Szczepionka Pfizer/BioNTech została już dopuszczona do użycia m.in. w USA, Wielkiej Brytanii i UE.

Ardern dodała, że Medsafe - agencja dopuszczająca do użycia leki i szczepionki w Nowej Zelandii - pracuje nad wydaniem warunkowej zgody na stosowanie w kraju szczepionki Pfizer/BioNTech.

Pierwsze szczepionki mają dotrzeć do Nowej Zelandii pod koniec pierwszego kwartału.

- Najważniejsze jest kiedy skończymy (szczepienia), a nie kiedy zaczniemy - podkreślił minister ds. walki z COVID-19 Chris Hipkins. - Mamy nadzieję zacząć masowe szczepienia w połowie roku - dodał.

W Nowej Zelandii wykryto jak dotąd 1 927 zakażeń koronawirusem - niepokój w kraju budzi jednak rozwój pandemii na świecie i to, że u coraz większej liczby powracających do kraju wykrywane jest zakażenie.