Reklama

McCain jest optymalnym kandydatem dla prawicowców

Rozmowa z Profesorem Stevenem Bramsem. Jeżeli McCain zdobędzie nominację, na pewno nie okaże się chłopcem do bicia – mówi ekspert z Nowego Jorku

Aktualizacja: 06.02.2008 03:12 Publikacja: 06.02.2008 03:11

Rz: Czym różni się John McCain od swego głównego republikańskiego rywala Mitta Romneya?

prof. Steven Brams: Różnice, chociaż obaj należą do tej samej partii, są spore. Romney często w przeszłości zmieniał poglądy i obecnie kreuje się na ultrakonserwatystę. Zapewnia mu to poparcie prawego skrzydła partii. McCain jest zaś indywidualistą, którego stać na własne sądy. Wali prosto z mostu, przez co nie wzbudza zaufania partyjnych konserwatystów.

Mimo to jednak prowadzi w sondażach.

Tak, bo jest wyrazisty, ma doświadczenie i heroiczną biografię, która się podoba wielu wyborcom. Wszystko więc wskazuje, że to on wygra wyścig do republikańskiej nominacji na prezydenta. Wszystko będziemy wiedzieli już dzisiaj, bo sprawa powinna się rozstrzygnąć w superwtorek.

Konflikty w partii wydają się jednak dość poważne. Czy McCainowi uda się zjednoczyć pod swoim sztandarem wszystkich republikanów?

Reklama
Reklama

Republikańscy konserwatyści nie będą mieli innego wyjścia. Będą musieli go poprzeć. Nie będą przecież głosować na Baracka Obamę czy Hillary Clinton. Oczywiście mogliby nie pójść do urn, ale w ten sposób również pomogliby demokratom. Poza tym McCain nie jest dla nich znowu taki zły. Jest zdecydowanym zwolennikiem wojny w Iraku, stanowczo sprzeciwia się aborcji.

W starciu z Barackiem Obamą czy Hillary Clinton nie ma chyba jednak wielkich szans?

Sondaże rzeczywiście wskazują, że przyszłym prezydentem będzie demokrata. Ludzie są już zmęczeni Irakiem i poglądy McCaina w tej sprawie podziela niewielka część Amerykanów. Nie najlepiej dzieje się również w gospodarce. Wszystko to sprzyja demokratom. McCain na pewno nie będzie jednak chłopcem do bicia. Nie wolno go lekceważyć.

A z kim będzie miał większe szanse? Z Obamą czy Clinton?

Z Clinton. Ona już jakiś czas działa w polityce i nie wszyscy ją lubią. Barack Obama to co innego. On reprezentuje nową jakość. Jest człowiekiem z misją, bardzo popularnym wśród młodzieży. Ludzie chcą zmian i on je uosabia. Także na miejscu McCaina w wyborach wolałbym się zmierzyć z Clinton.

Choć sondaże wskazują na przewagę demokratów, może, gdy przyjdzie co do czego, wielu Amerykanów nie zagłosuje na kobietę lub kolorowego? Będą woleli poprzeć białego Anglosasa, nawet jeżeli się z nim do końca nie zgadzają.

Reklama
Reklama

Te sprawy nie mają obecnie tak wielkiego znaczenia jak jeszcze kilkanaście lat temu. Myślę, że ludzie podczas wyborów nie kierują się takimi sprawami. Najważniejsze są poglądy. Już raz zresztą mieliśmy taką dyskusję, gdy w 1960 roku startował John Kennedy. Zastanawiano się wówczas, czy Amerykanie mogą poprzeć katolika. A jednak Kennedy wówczas zwyciężył.

Z drugiej strony na niekorzyść McCaina może przemawiać jego wiek.

McCain ma 71 lat, to rzeczywiście nie jest mało. Jeżeli względnie młody, 46-letni Obama zdobędzie demokratyczną nominację na prezydenta, jego sztab pewnie będzie próbował wykorzystać tę różnicę wieku podczas kampanii. Łatwo będzie jednak odeprzeć takie ataki. Ronald Reagan, gdy po raz pierwszy wybrano go na prezydenta Stanów Zjednoczonych, był bowiem w tym samym wieku co McCain.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama