Historię psa Wall-e opowiedzieliśmy w marcu: Pies, który nie dał się uśpić

Przypomnijmy: trzymiesięcznego psiaka, mieszańca teriera - i jego rodzeństwo - ktoś porzucił w lutym w pobliżu schroniska dla zwierząt w  Sulphur w Oklahomie. Weterynarz zdecydował, że szczenięta trzeba uśpić, bo są słabe, wychudzone i bardzo chore. Dostały po dwa śmiertelne zastrzyki: w nogę i w serce. Ciała psów wyrzucono do kubła na śmieci przed schroniskiem. Jeden cudem przeżył.

Szczeniaka nazwano  Wall-e - takie imię nosił  robot-śmieciarz (Wysypiskowy Automat Likwidująco Lewarujący. E-klasa) z filmu animowanego. Pieska, który nie dał się zabić, przygarnęła tymczasowo weterynarz Amanda Kloski z miejscowej kliniki i zaczęło się poszukiwanie dla niego stałego domu.

"Dobre przeczucia"

Chętnych było co niemiara. Wall-e'ego przygarnęła w końcu rodzina spoza Oklahomy, która chce zachować anonimowość. - Z pewnych powodów - mówi tajemniczo dr Kloski - jestem w pełni spokojna co do tego wyboru. Po prostu wyróżniali się pośród innych kandydatów - dodaje. Wybrana para opiekowała się już wcześniej zwierzętami specjalnej troski. - Mam wobec nich naprawdę dobre przeczucia. Mogą dać psu to, czego ja bym nie mogła i czego nie mogłoby dać wiele innych osób - zapewnia pani doktor, cytowana przez serwis NewsOK.com z Oklahomy.

Losy szczeniaka zwróciły uwagę miejscowych władz i miłośników zwierząt na przepełnienie schronisk w okolicy. Pieniądze, które wpłynęły "na Wall-e'ego" zostaną przeznaczone na utworzenie nowego przytuliska. Na ten cel pójdzie także część dochodów ze sprzedaży portretu psa, pędzla modnego w USA malarza zwierząt, Rona Burnsa.