Korespondencja z Kowna
W czwartek na Uniwersytecie Witolda Wielkiego w Kownie rozpoczęło się drugie forum byłych prezydentów Polski, Ukrainy, Mołdawii, Litwy, Łotwy, Estonii, a nawet Białorusi (reprezentuje ją Stanisław Szuszkiewicz).
Na poprzednim, w grudniu w Kijowie, nawoływali do pokoju, przede wszystkim na wschodzie Ukrainy. Tym razem też chodzi o Ukrainę, ale nie tylko.
Iryna Wereszczuk, szefowa organizującego fora Centrum Badań Bałtycko-Czarnomorskich, tłumaczy, że celem dalekosiężnym jest utworzenie sojuszu międzymorza, ale zaznacza, że nie chodzi tu o ideę, „której hołdował marszałek Piłsudski".
– Musimy wyciągnąć wnioski z błędów, które wtedy były popełnione. Tworzymy platformę, która pomoże nam rozmawiać o wyzwaniach, przed jakimi stoi region – mówi „Rzeczpospolitej" Wereszczuk.
Nikt z uczestników spotkania w Kownie nie ma wątpliwości, że głównym wyzwaniem dla regionu jest rosyjska aneksja Krymu i wojna w Donbasie. Były prezydent Estonii Arnold Rüütel w rozmowie z „Rzeczpospolitą" przekonuje, że żaden z krajów bałtyckich nie może czuć się dzisiaj bezpiecznie.
– Nigdy nie wiadomo, kiedy i w którym miejscu mogą pojawić się „zielone ludziki". W pierwszej kolejności dotyczy to Estonii i Łotwy, ponieważ rosyjskojęzyczni stanowią tu znaczną część społeczeństwa. Mieszka tu wiele byłych oficerów armii radzieckiej – mówi Rüütel. – Nie możemy wykluczać tego, że Rosja uruchomi te same narzędzia co na Ukrainie – dodaje.
W piątek byli prezydenci mają podpisać oświadczenie kowieńskie. Prawdopodobnie przekażą je ONZ i sformułują w nim swoje stanowisko wobec rosyjskich działań na Ukrainie.
W imieniu Polski podpisy mają złożyć Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski. – To dobry pomysł, by byli prezydenci krajów Europy Środkowej, wraz z tymi spoza UE, tworzyli taki lobbing. To trwa latami, ale czasem do czegoś może się przydać – mówi „Rz" były wiceszef MSZ Paweł Kowal, który bierze udział w forum.
– Region nasz przeżył ogromne historyczne zawirowania. Niestety, sięgamy przeważnie po to, co nas dzieli. Widzimy, że coraz więcej pytań mają do siebie Ukraina i Polska co do traktowania tragedii wołyńskiej. Rośnie napięcie pomiędzy Rosją i państwami bałtyckimi. Mołdawia ma zamrożony konflikt w Naddniestrzu – mówi „Rz" były prezydent Mołdawii Petru Lucinschi.