"Rzeczpospolita": W środę premier Wielkiej Brytanii Theresa May rozpocznie procedurę Brexitu. Jak wyjście Brytyjczyków ze Wspólnoty zmieni Unię Europejską?
Na pewno zmniejszy się jej potencjał gospodarczy i polityczny - gospodarka Wielkiej Brytanii jest przecież jedną z największych w UE. Istotne jest także to, że Brytyjczycy są najbliższym europejskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych - zwłaszcza obecnej administracji USA.
A jak Brexit wpłynie na układ sił w UE?
O ile Brytyjczycy dotychczas hamowali bezrefleksyjne zapędy Unii, sprowadzające się do szybkiej i głębokiej integracji europejskiej, o tyle teraz hamulcowego w postaci tak silnego państwa nie będzie.
Dominacja Niemiec w Unii Europejskiej będzie jeszcze większa. Polska, ze względu na swój potencjał gospodarczy i ludnościowy, będzie zmuszona przejąć rolę Brytyjczyków. Będziemy największym krajem członkowskim, wypowiadającym się na temat przyszłości UE w sposób stonowany, na zasadzie: „idziemy do przodu, ale spokojnie, powoli, nic na siłę”. Może jednak eurosceptyczne nastroje społeczne w Europie nieco otrzeźwią takie kraje, jak Niemcy…
A jeżeli nie otrzeźwią?
Uważam, że jeżeli Unia nie pójdzie drogą, jaką proponuje Grupa Wyszehradzka pod przywództwem Polski, to czekają nas kolejne „exity”. Jeśli Unia będzie dalej zmierzała w kierunku głębokiej i szybkiej integracji, lekceważąc przy tym wolę innych krajów, to śladami Wielkiej Brytanii mogą podążyć chociażby Dania i Czechy.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Wspomniał pan, że po Brexicie Polska przejmie rolę Wielkiej Brytanii. Jakie będą inne polityczne konsekwencje nowej rzeczywistości dla Polski?
Z Unii Europejskiej wychodzi najbliższy europejski sojusznik polskiego rządu. Dodam, że po wyjściu Brytyjczyków ze wspólnoty znacznie ograniczona zostanie współpraca między USA i UE w sprawach bezpieczeństwa, do której przywiązywaliśmy bardzo dużą wagę. W tym zakresie będziemy musieli nastawić się na bilateralną współpracę z Brytyjczykami i Amerykanami. W sprawach bezpieczeństwa nie możemy liczyć na Unię - pod względem militarnym jest ona karłem.
A co będzie np. ze Szkocją?
Przypuszczam, że będziemy świadkami kolejnego referendum. I że tym razem Szkoci opowiedzą się za niepodległością. Jeśli tak się stanie, to w ich ślady zapewne pójdą Irlandczycy z Północy. Myślę, że prędzej czy później ten scenariusz zostanie zrealizowany.