- Nigdy nie mieliśmy do czynienia z takimi liczbami - mówi rzecznik Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej Claude Castonguay. - Mimo że patrolujemy granicę 24 godziny na dobę przez cały rok, nigdy nie mieliśmy tak dużego napływu uchodźców - dodaje.
Tylko w prowincji Quebec Policja zatrzymała blisko 7 tysięcy osób pragnących wystąpić o azyl w Kanadzie w ciągu ostatnich sześciu tygodni.
Władze Kanady podkreślają, że kontrolują napływ uchodźców, a bezpieczeństwo kraju nie jest zagrożone.
Zastrzegają przy tym, że chociaż Kanada jest "otwartym, gościnnym krajem, przekroczenie jej granicy nie jest równoznaczne z otrzymaniem prawa stałego pobytu".
- Wystąpienie o azyl w Kanadzie nie gwarantuje, że taka osoba otrzyma prawo do stałego pobytu - mówi Louis Dumas, rzecznik ministerstwa ds. imigracji.
Według Kanadyjskiej Policji Konnej od 80 do 85 proc. uchodźców z terytorium USA wywodzi się z Haiti.
Władze Kanady dementują informacje pojawiające się w mediach społecznościowych, w których można przeczytać, że Kanada zaprasza uchodźców do składania wniosków o azyl w tym kraju. - To nie jest komunikat kanadyjskiego rządu - mówi Dumas. Dodaje, że każdy uchodźca jest traktowany tak samo, niezależnie od tego w którym miejscu przekroczy granicę tego kraju.
Dumas dodaje, że wnioski ok. 50 proc. Haitańczyków, którzy starali się o azyl w Kanadzie, zostały w 2016 roku odrzucone.
Również premier Quebecu Philippe Couillard pisze na Facebooku, że ci, którym powiedziano, iż uchodźcy automatycznie mogą liczyć na azyl w tej prowincji, "zostali wprowadzeni w błąd".
Haitańczycy obawiają się, że wkrótce utracą "tymczasowy status ochronny" (TPS) w USA, przyznany im przez administrację Baracka Obamy po trzęsieniu ziemi na Haiti w 2010 roku. Haitańczycy obawiają się, że od 2018 roku USA rozpoczną ich deportacje.