O zbiórce informowaliśmy wczoraj na naszej stronie.

Pomysłodawca zapowiadał, że cała zebrana kwota trafi do kierowcy i jego rodziny.  - W sprawie wypadku pojawia się wiele niejasności. Sebastian po kolizji z udziałem samochodu z panią premier Beatą Szydło nie został nawet zbadany przez lekarzy. Jak wiemy, młodym ludziom w Polsce nie jest łatwo na starcie, a auto zapewne służyło mu nie tylko prywatnie, ale także zawodowo – powiedział Rafał Biegun.

"Celem tej akcji jest uzbieranie kwoty potrzebnej na zakup nowego auta marki Fiat Seicento. Auto, które zostało uszkodzone to rocznik 98-2000 wg ustaleń Klubu Miłośników Fiata Seicento. Ceny takiego auta wahają się od 3500 zł do 5000 zł, w zależności od przebiegu i jego stanu. Zależy mi aby młody chłopak mógł kupić auto w pełni sprawne bez podejrzanej historii, ukrytych wad itp." - podano na stronie opisującej zbiórkę.

Pomysłodawca nie mógł spodziewać się, że odzew będzie tak ogromny. Już teraz zebrano ponad 104 tysiące złotych. Jeden z darczyńców wpłacił na konto równowartość zbieranej sumy - 5 tysięcy złotych.

- Nigdy wcześniej nie przeprowadzałem tego typu zbiórek, więc byłem w pozytywnym szoku, że tak szybko udało się zebrać początkowo planowaną kwotę. Potem wpływały kolejne pieniądze i to przerosło całkiem moje oczekiwania - powiedział Biegun w rozmowie z Polsat News.

Pomysłodawca akcji dodaje jednak, że dostał sporo negatywnych komentarzy w tej sprawie. - Dostaję masę negatywnych wiadomości. Nie jest to wszystko tak wesołe, jakby się komuś wydawało - dodał.

Strona zbiórki