– Według informacji, które nam przekazano, sprawa jest już zdecydowana, ale na razie nie jest podawana do publicznej wiadomości – mówi „Rz” jeden z żołnierzy.
Piloci i obsługa techniczna z bazy w podpoznańskich Krzesinach, gdzie stacjonuje większość polskich F-16, przyznają, że już zaczęli intensywne przygotowania do wyjazdu, a nawet ustalanie konkretnego harmonogramu.
Jak mówią „Rz”, dostali informację, że do Afganistanu mieliby polecieć w 2012 r., by pomagać sojusznikom z NATO.
Jednak oficjalnie Siły Powietrzne nie potwierdzają tych informacji. – Nie ma opracowanych takich planów – zastrzega ppłk Robert Kupracz z wydziału prasowego Sił Powietrznych.
Wojskowi, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że wojsku stawiane są zadania długoterminowe, których realizacja zależy jednak od politycznych decyzji.
– Trudno się dziwić, że lotnicy się przygotowują do ewentualnej misji – mówi jeden z nich. – Są żołnierzami, muszą być gotowi na różne warianty. Ale czy pojadą na misję, zależy od decyzji politycznej. Tej jeszcze nie ma.
– Deklaracje na ten temat trzeba składać bardzo ostrożnie i przed orkiestrę nie powinniśmy wychodzić, bo mówimy o najbardziej skomplikowanym i najdroższym rodzaju wojska – uważa Janusz Zemke, eurodeputowany SLD, były wiceminister obrony narodowej.
Z kolei Bartosz Głowacki z pisma „Skrzydlata Polska” uważa, że polscy piloci nie mieliby problemu z wykonaniem tego typu zadania. – Wykorzystanie ich w afgańskich warunkach na pewno pozwoli pilotom zdobyć wiele doświadczeń, co nie byłoby możliwe gdzie indziej – mówi.
Zastrzega jednocześnie, że przygotowanie ludzi i sprzętu do takiej misji to bardzo skomplikowany proces. – Cała jednostka musiałaby uzyskać pełną zdolność bojową, potem powinni być wybrani najlepsi. Na tym nie koniec. Ta ostatnia grupa, powinna jeszcze zostać dodatkowo przeszkolona – zaznacza.
We wrześniu tego roku cztery polskie F-16 przejdą wstępny sprawdzian, czy są przygotowane do udziału we wspólnych operacjach w ramach sojuszu północnoatlantyckiego. Już kilka lat temu polskie władze zobowiązały się do tego, że w 2011 r. cztery F-16 będą w każdej chwili gotowe do wykorzystania w operacjach NATO na całym świecie.
Na razie – w tym miesiącu – samoloty brały udział we wspólnych ćwiczeniach z żołnierzami Wojsk Lądowych, którzy szykowali się do wyjazdu na kolejną zmianę w Afganistanie.
Jastrzębie w ćwiczeniach o kryptonimie BAGRAM VII wykonywały misje bezpośredniego wsparcia żołnierzy z powietrza. Polscy piloci F-16 brali też udział w innych operacjach, m.in. w Szwecji czy Belgii.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=k.manys@rp.pl ]k.manys@rp.pl [/mail], [mail=e.zemla@rp.pl]e.zemla@rp.pl[/mail]