– Armia zawodowa to nasz priorytet, ale o konkretnych datach nie możemy na razie mówić. Najpierw trzeba zapoznać się z sytuacją w resorcie obrony – mówi Paweł Graś, poseł PO, który ma współpracować z premierem Donaldem Tuskiem w jego kancelarii.
Radio RMF FM, powołując się na Zbigniewa Chlebowskiego, jednego z liderów PO, podało, że pobór może zostać zniesiony już w 2009 roku.
– Trudno powiedzieć, czy ta data jest realna, na pewno będzie bardzo trudna do zrealizowania – mówi Radosław Sikorski, poseł PO, wyznaczony na szefa polskiej dyplomacji.
Sikorski, jeszcze jako minister obrony narodowej w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, przygotował przy udziale grupy generałów ze Sztabu Generalnego plan uzawodowienia armii do 2009 r.
– Gdyby założenia, które wspólnie uzgodniliśmy z wojskowymi i ekspertami, były realizowane już od 2007 r., termin zniesienia poboru za dwa lata byłby realny. Nie wiem jednak, czy mój następca coś w tym zakresie zrobił. Dlatego na razie określenie dokładnego terminu zniesienia poboru jest trudne – mówi Radosław Sikorski. Z kolei obecny minister obrony Aleksander Szczygło, twierdzi, że zapowiedzi Platformy Obywatelskiej są całkowicie nierealne.
– W przyszłym roku wcielenia do wojska zostaną ograniczone średnio o 17 tys. żołnierzy służby zasadniczej. A wybrane jednostki wojskowe zostaną uzawodowione. Pieniądze, które w ten sposób armia zaoszczędzi, zostaną przekazane na kolejny etap profesjonalizacji armii. Na podstawie analiz, które powstały w resorcie, śmiało mogę stwierdzić, że poboru nie da się wygasić wcześniej niż do 2012 r. – ocenia minister Szczygło.