Prezydent zdecydował, że 15 sierpnia nie wręczy nominacji generalskich kandydatom wskazanym przez MON - to efekt sporu między Pałacem Prezydenckim a ministerstwem, który dotyczy m.in. szczegółów nowego systemu kierowania i dowodzenia armią.

Jednak, według gen. Bronowicza, prezydent może mieć w tej sprawie pretensje do siebie, ponieważ od początku kadencji "w sprawach obronności jest w głębokiej defensywie".

Tymczasem, jak zwrócił uwagę emerytowany generał, to prezydent w czasie wojny odpowiada za kierowanie obroną państwa.

Dlatego, jak powiedział gen. Bronowicz "wszyscy, na czele z panem ministrem obrony narodowej, powinni być wyjątkowo lojalni w stosunku do pana prezydenta, być na jego usługach i go wspierać".

Gen. Bronowicz zakwestionował jednocześnie głębokie reformy zachodzące w armii określając je mianem "zerwania ciągłości". Dodał, że może mieć to "bardzo negatywny wpływ na zdolność sił zbrojnych do działania, a także najwyższych władz państwowych do kierowania obroną państwa".

- Nie można po objęciu władzy, tak jak to się stało, zanegować wszystko to, co było do tej pory - zaznaczył generał dodając, że planowanie na poziomie całej armii odbywa się w perspektywie dziesięcioletniej.