Tak uznał Sąd Okręgowy w Białymstoku w wyroku z 26 września 2014 r. (sygn. akt II Ca 729/14) rozpatrujący sprawę Magdaleny Z. i trojga jej dzieci, którym gmina wypowiedziała umowę najmu, gdyż uznała, że mają tytuł prawny do innego mieszkania.
Mieszkanie po matce
Pierwotnym najemcą gminnego mieszkania była matka Magdaleny Z. Córka z dziećmi wprowadziła się do niej i mieszkała tam do śmierci matki. To pozwoliło jej wstąpić w stosunek najmu w miejsce zmarłej lokatorki na podstawie na mocy art. 691 § 1 i 2 kodeksu cywilnego. Umowę najmu z gminą Magdalena Z. zawarła na czas nieoznaczony. Uprawnionymi do zamieszkiwania w tym lokalu wraz nią była trójka dzieci, w tym dwoje małoletnich.
Gmina odkryła jednak, że Magdalena Z. jest mężatką, a mąż jest właścicielem domu o powierzchni użytkowej 118 mkw w tej samej miejscowości. Uznała więc, że Magdalena Z. i jej dzieci mają gdzie mieszkać, a to wyklucza możliwość wynajmowania mieszkania od gminy. Wezwała Magdalenę Z., by wymeldowała się razem z dziećmi i oddała klucze do mieszkania. W końcu wystąpiła do sądu o nakaz opróżnienia lokalu.
Mąż musi wpuścić pod swój dach
Sąd Rejonowy ustalił, że dom wraz z działką jest majątkiem osobistym męża, z którym Magdalena Z. jest w separacji. Separacja została jednak orzeczona dopiero pół roku po dokonaniu wypowiedzenia najmu przez gminę. Sąd uznał, że pozwanej przysługuje tzw. prawnorodzinny tytuł do lokalu: prawo do korzystania z nieruchomości należącej do małżonka w celu zaspokojenia potrzeb rodziny.
- Skoro bowiem z małżeństwa wynika obowiązek wspólnego pożycia, to na tej podstawie małżonek, który ma mieszkanie, obowiązany jest przyjąć i dopuścić współmałżonka do współkorzystania z mieszkania i obowiązek ten jest niezależny od ustroju majątkowego, w jakim małżonkowie pozostają. Nabycie takiego prawa przez współmałżonka nie jest uzależnione od nieprzysługiwania prawa do innego lokalu mieszkalnego – tłumaczył sąd.