W recyklingu odpadów Polskę dzieli przepaść od Austrii, Belgii, Danii, Niemiec, Holandii i Szwecji. W państwach tych przetwarza się około 95 proc. domowych śmieci. U nas tymczasem prawie 90 proc. odpadów trafia na wysypiska.
Zdaniem Komisji Europejskiej w naszym kraju nie funkcjonuje np. odzysk energetyczny odpadów, a bardzo dużo śmieci nie jest przetwarzanych.
Polsce grozi kara 67 tys. euro dziennie za złe prawo o odpadach
KE w swoim sprawozdaniu o gospodarce odpadami komunalnymi w Unii Europejskiej sklasyfikowała Polskę na 17. miejscu. Obok Bułgarii, Cypru, Czech, Estonii, Grecji, Włoch, Litwy, Łotwy, Malty, Rumunii i Słowacji znaleźliśmy się w grupie państw, które mają nieskuteczną politykę zapobiegania powstawaniu odpadów. KE wytyka nam także brak zachęt do ograniczania składowania śmieci oraz nieodpowiednią infrastrukturę.
– Wiele państw członkowskich wciąż składuje ogromne ilości odpadów komunalnych, co jest najgorszym wariantem gospodarowania odpadami – alarmuje Janez Potočnik, komisarz ds. środowiska.
Krzysztof Kawczyński, przewodniczący Komitetu Ochrony Środowiska w Krajowej Izbie Gospodarczej, uważa, że Komisja Europejska łagodnie oceniła Polskę.
– Rzeczywistość jest u nas gorsza. Komisja opiera się tylko na dokumentach i sprawozdaniach, które do niej trafiają. Tymczasem na rynku jest wiele patologii, czego nie widać w dokumentach – wskazuje. Jako przykład podaje, że nawet 30 proc. Polaków nie jest objętych zorganizowanym systemem odbioru odpadów i około 2 mln ton śmieci rocznie trafia do lasów czy domowych pieców.
Sytuację w Polsce ma poprawić znowelizowana ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zgodnie z nią to samorządy (najpóźniej 1 lipca 2013 r.) przejmą kontrolę nad śmieciami produkowanymi w domach.
– Pojawi się szansa na stworzenie systemu, w którym będzie funkcjonowała zbiórka selektywna odpadów, recykling i odzysk – ocenia Krzysztof Kawczyński.