Potwierdziła to kontrola Delegatury NIK w Olsztynie w 24 gminach, z woj. podlaskiego, kujawsko-pomorskiego, śląskiego, świętokrzyskiego, lubelskiego oraz warmińsko-mazurskiego za lata 2011– 2013. Andrzej Zyśk, dyrektor delegatury, za najważniejsze błędy uznał nielegalne pobieranie zaliczek od przyszłych właścicieli na poczet wyceny mieszkań, brak informacji o możliwości pierwokupu lokalu z bonifikatą i niechęć do windykowania należności w razie sprzedaży mieszkania przed upływem pięciu lat.
Aż 62 proc. skontrolowanych gmin uzależniło sprzedaż od wniesienia zaliczki na pokrycie kosztów wyceny lokali. Bywało, że gmina pobierała zaliczkę, operat został sporządzony, ale gmina się wycofywała, nie oddając pieniędzy. NIK zakwestionowała pobieranie zaliczek, bo żadna ustawa nie przewiduje delegacji dla gminy w tej sprawie. Tylko dlaczego wojewodowie nie zwracają na to uwagi? Izba wysłała do nich informację z poleceniem dołożenia staranności w kontroli nadzorczej.
– O tej nieprawidłowości poinformowaliśmy też Związek Miast Polskich – mówił Zyśk.
Gminy jednak albo nie dostały informacji, albo ją zlekceważyły, co widać na przykładzie Warszawy. Do końca 2014 r. miasto pobierało takie zaliczki. – Po otrzymaniu informacji o możliwości nabycia lokalu najemca składał wniosek i wpłaca zaliczkę na wycenę – stwierdził Mariusz Gruza, rzecznik dzielnicy Wola. Jeśli rezygnował z transakcji, tracił tę kwotę. Jeżeli w trakcie sprzedaży pojawiały się roszczenia i transakcję unieważniono albo zawieszono, też odmawiano zwrotu.
Obecnie stolica zaprzestała sprzedaży mieszkań komunalnych w związku z zakwestionowaniem przez Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. I OSK 298/14) wielu punktów uchwały XXIX/615/2011 Rady Miasta z 15 grudnia 2011 r. w sprawie zasad obrotu lokalami mieszkalnymi. A nowej uchwały nie ma. Tymczasem kwoty ze sprzedaży mieszkań to liczący się dochód budżetu miasta. W kontrolowanych gminach wpływy ze sprzedaży lokali wyniosły 18 proc. dochodów gmin w tym okresie.