Zwołane na 25 stycznia br. posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego było kolejnym, na którym nieobecny był Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji oraz formalny współprzewodniczący Komisji.

– W bieżącej kadencji Sejmu Mariusz Błaszczak był na posiedzeniu KWRiST obecny tylko raz – mówił Grzegorz Kubalski, wicedyrektor Związku Powiatów Polskich.

– Skoro pan minister nie chce się z nami spotykać i rozmawiać, to na kolejne posiedzenie chcielibyśmy zaprosić premier Beatę Szydło – kontynuował Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich.

Premier Beata Szydło również była obecna na posiedzeniu KWRiST tylko raz, 20 stycznia 2016 r. Wówczas potrzebowała wsparcia jednostek samorządu terytorialnego dla priorytetowego dla rządu programu 500+.

Bardziej niż nieobecność rządowych decydentów samorządowcom doskwiera jednak sposób, w jaki rząd wprowadza w życie kolejne, ważne dla funkcjonowania JST zmiany.

I chodzi nie tylko o ignorowanie negatywnych opinii strony samorządowej przy wdrażaniu tak ważnych społecznie reform, jak chociażby reforma administracji.

Samorządowcom nie podoba się też przepychanie „ścieżką poselską" takich zmian, jak przejęcie przez administrację rządową jednostek doradztwa rolniczego.

– Z pominięciem KWRiST rządzący PiS wprowadza także zmiany w powoływaniu władz wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska, które de facto spowodują uzależnienie tych samorządowych osób prawnych od decyzji podejmowanych na szczeblu rządowym – wskazywał Adam Struzik, marszałek Mazowsza.

Samorządowcy negatywnie odnieśli się także do coraz częstszej ostatnio praktyki, że o zamierzanych przez rząd zmianach dowiadują się z mediów, a gdy proszą o wyjaśnienia odpowiedzialnych ministrów – ci każą im czekać.

Przykłady? Pomysł przekazania urzędów pracy czy poradni psychologiczno-pedagogicznych w gestię rządu.