W czwartek przed godziną 16. kierownik pociągu wezwał policję na dworzec w Słupsku do pasażera, który zataczał się i trudno było się z nim porozumieć. Czuć było od niego alkohol. Na miejscu policjanci zastali mężczyznę z obrażeniami twarzy, pod wpływem alkoholu. Mężczyzna przewrócił się, wysiadając z pociągu, i uszkodził zęby. 

Funkcjonariusze wezwali pogotowie, które zabrało pasażera na SOR w Słupsku. Udało się im ustalić tożsamość mężczyzny, ale nie mieli  wiedzy, że jest on sędzią Sądu Najwyższego. Dopiero  personel szpitala dowiedział się o tym od jego żony.

Czytaj więcej

Prokurator z policją wszedł do Trybunału Konstytucyjnego

WP: to neosędzia, za Ziobry został prezesem sądu

Jak ustaliła Wirtualna Polska, chodzi o Andrzeja Michałowicza, od 28 lipca br. sędziego Sądu Najwyższego i komisarza wyborczego. Orzeka w Izbie Karnej SN. Akt powołania wręczył mu prezydent Karol Nawrocki.  Wcześniej był prezesem Sądu Okręgowego w Słupsku. Stanowisko to objął, gdy resortem sprawiedliwości kierował Zbigniew Ziobro. 

Czytaj więcej

"Sami swoi" w sądach i prokuraturach za Ziobry. Na stanowiska idą całe rodziny

Mimo awansu do Sądu Najwyższego wciąż pełni funkcję komisarza wyborczego w Słupsku II. Krajowe Biuro Wyborcze twierdzi, że jego kadencja skończy się dopiero w kwietniu 2028 r. Żona Joanna Kołodziej-Michałowicz także jest sędzią, była członkinią Krajowej Rady Sądownictwa dwóch kadencji. Orzeka w Sądzie Rejonowym w Słupsku.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami   osoba sprawująca urząd sędziowski powinna strzec powagi stanowiska sędziego i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego lub osłabiać zaufanie do jego bezstronności. Dotyczy to także zachowania poza  miejscem pracy i w stanie spoczynku. Z informacji WP wynika, że Michałowicz nie dopuścił się przestępstwa lub wykroczenia, więc policja go nie zatrzymała i nie zastosowała innych środków.

Czytaj więcej

Czterech nowych sędziów Sądu Najwyższego. Prezydent wręczył akty powołania

Minister Żurek: To niedopuszczalne zachowanie

Do tych doniesień odniósł się minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Zaznaczył, że sprawę zna tylko z mediów.

- Ta sprawa musi zostać bardzo dokładnie wyjaśniona. To jest niedopuszczalne zachowanie - stwierdził minister. 

- Zwracaliśmy wielokrotnie uwagę na to, że tak zwany neoKRS wybierał, także do Sądu Najwyższego, naszym zdaniem z naruszeniem prawa, osoby, które nie spełniają wymogów nieskazitelności charakteru. Te decyzje moim zdaniem były nieważne. I za tych neosędziów, za każde ich wejście na salę rozpraw, musimy płacić odszkodowania - podkreślił.