W  poniedziałek warszawiacy pożegnają na Powązkach wybitnego architekta Stefana Kuryłowicza, który zginął w katastrofie awionetki w Hiszpanii. Zostanie pochowany w Alei Zasłużonych.

Czytaj Życie Warszawy

– Przyczynił się do rozwoju miasta swoimi licznymi projektami jak żaden inny współczesny architekt – mówią zgodnie koledzy, studenci i urzędnicy.

Radni miasta zdecydowali właśnie o przyznaniu architektowi pośmiertnie tytułu „Zasłużony dla Warszawy".

Moralne zobowiązanie

– W przyszłości Warszawa  powinna znaleźć formę uhonorowania wielkiego architekta i wspaniałego człowieka. Ale jego budynki już teraz są najlepszym pomnikiem. Mamy moralny obowiązek, by te projekty, które po sobie pozostawił i nie zdążył dokończyć, doczekały się realizacji – deklaruje wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz.

Życzliwość urzędu przy zdobywaniu kolejnych zgód, pozwoleń, pieczątek na kolejnych etapach budów, to istotna deklaracja dla inwestorów.

A Stefan Kuryłowicz, choć był już spełnionym architektem, milionerem, cenionym profesorem, sam o sobie mówił, że dopiero zaczyna robić karierę. – Po sześćdziesiątce się rozpędzam – śmiał się Stefan jeszcze niedawno – wspomina architekt Krzysztof Domaradzki.

Pracował dużo. Niektóre projekty wraz z zespołem z pracowni APA Kuryłowicz dopiero zaczynał. Kilkanaście pozostawił na etapie budowy.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

To m.in. charakterystyczna siatka wieży przy ul. Prostej   oraz 90-metrowy drapacz na pl. Unii Lubelskiej w miejscu zburzonego Supersamu. Ma być wizytówką, najbardziej rozpoznawalnym obiektem w okolicy.

– W tym projekcie inspirowaliśmy się m.in. wysokościowcami z Nowego Jorku i Chicago – opowiadał autor projektu we wrześniu ubiegłego roku, gdy rozpoczynała się budowa.

Przy ul. Roentgena z kolei, na terenie szpitala onkologicznego, powstaje Centrum Profilaktyki Nowotworowej.

Kuryłowicz nie doczekał też zakończenia budowy kampusu uniwersyteckiego na Ochocie.

Z jego pracowni nie zdążyły natomiast jeszcze wyjść m.in. projekty osiedli Powiśle-Park na rogu ul. Książęcej i Kruczkowskiego oraz Echa Investments przy Konstruktorskiej.

– Za wcześnie, by mówić o szczegółach tej inwestycji – zastrzega Wojciech Gepner z EI.

– Ale – jak podkreśla Marek Kuryłowicz, członek zarządu rodzinnej pracowni – wszystkie projekty doczekają się realizacji.

– W katastrofie w Hiszpanii straciliśmy dwóch bardzo ważnych dla nas ludzi. Oprócz założyciela firmy, mojego ojca, także jednego z głównych architektów, ale zapewniam, że będziemy kontynuować ich dzieło. Pracownia nadal będzie działać i stworzymy wiele fantastycznych miejsc – deklaruje.

Stworzył miasto

Stefan Kuryłowicz pozostawił po sobie spory kawałek miasta. Najbardziej rozpoznawalne budynki to biurowce Fuji, Focus, Nautilus, Wolf Nullo oraz osiedla – Marina Mokotów czy Eko-Park. Współpracował też przy projekcie Muzeum Historii Żydów Polskich i Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

– Przykładał dużą wagę do designu, do szczególnej, niepowtarzalnej formy budynku. Precyzyjnie dbał o detale – mówi architekt Mariusz Rutz.

Szczególnie liczyły się dla niego projekty związane z lotnictwem (hotel Courtyard Marriott na Okęciu). Latanie to była jego pasja porównywalna z architekturą. Teraz więc budowa terminalu w Modlinie, która właśnie ruszyła, będzie niczym realizacja jego swoistego testamentu. Spółka, która buduje lotnisko, zapowiada upamiętnienie projektanta tablicą.