Reklama

Znasz polski, będziesz przyjęty

Walijska agencja pracy szuka chętnych do zatrudnienia w firmie wywożącej i przetwarzającej śmieci. Największą szansę mają osoby, które mówią po polsku, bądź chociaż rozumieją ten język - podał brytyjski dziennik „Daily Mail".

Publikacja: 12.03.2015 10:50

Znasz polski, będziesz przyjęty

Foto: Bloomberg

Płaca — 6,50 funta za godzinę, czyli 52 funty za 8 - godzinny dzień pracy - w przeliczeniu po kursie z 12 marca 2015 r. — ok 306 złotych dziennie, minus podatki. Jeśli weźmie się pod uwagę koszty życia wyższe, niż w kraju, zarobki nie są powalające.

- Jest bardzo wskazane, aby ktoś oprócz angielskiego znał jeszcze polski - czytamy w ogłoszeniu. Dziennik zauważa, że nikt już nie wymaga, aby osoba przyjmowana do pracy mówiła np. po walijsku.

Zatrudniającym jest firma Cwm Environmental w Carmarthen, której właścicielem jest gmina Carmanthenshire. Ogłoszeniodawcy przyznają, że znajomość polskiego nie jest wprawdzie obowiązkowa, chociaż bardzo pożądana.

CWM, rozwija właśnie dział recyklingu i stąd konieczność zwiększenia zatrudnienia. Pracuje tutaj już 100 osób, z czego 30, to Polacy. Zdaniem kierownictwa tej firmy jest lepiej, jeśli osoby, które pracują w trudnych warunkach, chociażby ze względu na bezpieczeństwo i mogące wystąpić zagrożenie zdrowia, są w stanie porozumieć się w ogólnie zrozumiałym języku, a jest nim właśnie nie angielski, czy walijski, ale polski.

Ogłoszenie wzbudziło protesty ze strony opozycyjnej partii konserwatywnej. Torysi uważają, że w zarządzanym przez Partię Pracy Carmarthen Walijczycy są w ten sposób dyskryminowani, a pracę daje się wyłącznie imigrantom. Miasto broni się, że to nie ono dawało ogłoszenie i ustaliło kryteria przyjęcia, ale sama firma, i nie ma powodu, aby mieszać się w to kogo zatrudnia, skoro doskonale funkcjonuje. Przy tym nigdzie nie zostało napisane, że Walijczycy, czy ogólnie Brytyjczycy tej pracy nie mogą otrzymać, nawet jeśli po polsku nie mówią.

Reklama
Reklama

— Polacy są naszymi najlepszymi pracownikami, a liczy się również stworzenie bezpiecznego otoczenia pracy — argumentował John Rees, dyrektor generalny Cwm.

Zapewne liczy się i to, że Polacy bez problemu akceptują 40-godzinny tydzień pracy, Walijczycy i Brytyjczycy już niekoniecznie.

Według brytyjskich statystyk tylko ok 40 proc. zamieszkujących Carmarthenshire mówi zarówno po walijsku, jak i po angielsku. Przy tym właśnie Walia, gdzie zamieszkuje ponad 50 tys. przyjezdnych z Europy Środkowej i Wschodniej, głównie Polaków, jest największym skupiskiem imigracyjnym. Populacja niektórych miast jak Llanelli ma już ok 10 proc. mieszkańców pochodzenia polskiego i w żartach nazywana jest Llaneski.

Carmarthenrshire wcześniej znane było jako silne w rugby i produkujące doskonałe piwo, od 2007 roku jest także miastem, do którego chętnie przyjeżdżają Polacy, którzy osiedlili się również w Newport, Cardiff i Wrexham.

Wraz z nimi piwo Tyskie pojawiło się w miejscowych pubach, otworzyły się sklepy z polską żywnością chętnie kupowaną przez Walijczyków. Polacy pracują nie tylko w firmach komunalnych, ale również w przetwórniach mięsa, bądź w gospodarstwach rolnych.

Rynek pracy
Programy dobrowolnych odejść w nowej odsłonie. Częściej kameralne niż masowe
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rynek pracy
Rynek pracy USA zaskoczył. Po tych danych Fed może wstrzymać cięcia
Rynek pracy
AI zmienia rynek pracy. W Polsce wolniej niż na świecie
Rynek pracy
Prezes Randstad: Zetki nie są pierwszym pokoleniem, któremu trudno na rynku pracy
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama