Reklama

Waldemar Łysiak o nadużywaniu poezji przez polityków

Gdy niedawno wdowa wrzasnęła, że Kaczyński wykorzystuje strofy Herberta do politycznych celów — salonowe media wszczęły kolejną nagonkę na szefa PiS–u, bo każdy pretekst jest fajny
Waldemar Łysiak

Waldemar Łysiak

Foto: Uważam Rze, Jerzy Gumowski

Tłumy Niesiołów i Najderów (TW „Zapalniczka") obrzucały wroga regulaminowo, a najkomiczniejszy w chórze był głos posłanki PO Kidawy–Błońskiej, która rok temu, kiedy sopran pani Herbertowej wspierał elekcję Komorowskiego, lansowała upolitycznianie Herberta („ — Herbert jest własnością wszystkich Polaków... niezależnie od przekonań politycznych"), ale teraz uznała, że słowo „wszyscy" nie obejmuje czarnej sotni, tylko salonowców. Wypowiadali się też obrońcy Kaczyńskiego, ale zostali zagłuszeni ( jak mówi francuski satyryk Cavanna: „Idioci wygrywają zawsze. Mają przewagę liczebną"). Notabene: wbrew zdaniu pani H., która sercem należy do Salonu — Kaczyński ma nie tylko ogólnoludzkie, lecz i moralne w sensie politycznym prawo cytować Herberta, gdyż ten był antysalonowcem. I to radykalnym, wojującym.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama