Trwają spekulacje wobec raportu komisji Jerzego Millera, która ogłosi efekt swoich prac w tym tygodniu. Przyczyny katastrofy podał już MAK, a PiS ogłosiło swoją „Białą Księgę”. Sprawę badają prokuratura i NIK. Okazuje się, że wojsko szykuje w tej sprawie swój poufny dokument.

Wszystko wskazuje, że ustalenia zawarte w raporcie komisji Jerzego Millera będą bezimienne. Do wskazanych w dokumencie przewin i uchybień nie zostaną przypisane nazwiska tych, którzy za nie odpowiadają.


Jest szum, że w raporcie Millera nie będzie nazwisk. Nie ma w tym jednak żadnej złej woli. Takie są zasady postępowania –

wyjaśnia Edmund Klich.


Według byłego akredytowanego przy MAK, komisja szefa MSWiA nie może bezpośrednio wskazywać odpowiedzialnych za katastrofę ponieważ działa wedle tzw. konwencji chicagowskiej, a ta nie przewiduje ujawniania nazwisk osób odpowiedzialnych za katastrofę.


Nie znaczy to jednak, że tych nazwisk nigdy nie poznamy. Bo, jak twierdzi Edmund Klich, eksperci komisji Millera pracują jednocześnie nad dwoma raportami.

Jeden raport będzie cywilny, a drugi wojskowy, z załącznikami – ujawnia Edmund Klich. I właśnie w tym drugim mają znaleźć się nazwiska.  Tak było w przypadku katastrofy CASY – przypomina pułkownik.

Rozumiemy potrzebę wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej przez różne polskie instytucje. Ale nie jesteśmy w stanie pojąć rozgrywek, które toczą się wokół tej tragedii, a w których uczestniczą urzędnicy państwowi każdego szczebla. Także najwyższego.