W środę odbyło się wspólne posiedzenie komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka, podczas którego parlamentarzyści zajmowali się ustawą o związkach partnerskich. Robert Biedroń, szef Kampanii Przeciw Homofobii, oburzony określeniem homoseksualistów przez posłankę Iwonę Arent (na zdjęciu) mianem "nienormalnych", pytał:
Pani poseł, mamy wspólnych znajomych, także homoseksualistów i pani o tym wie. Homoseksualiści są także w PiS, wiemy o tym, prawda? Ale nie mieli odwagi, żeby tutaj być, bo byliby narażeni na słuchanie takich wypowiedzi.
Posłanka Arent przyznała podobno:
To prawda. Są to moi przyjaciele.
Zgodnie z przeciekami z prac komisji, posłanka zaznaczyła:
Bardzo cenię sobie kolegów z klubu PiS, mimo ich odmiennej orientacji.
Negując zasadność dyskusji nad wnioskiem proponowała:
Wyobraźmy sobie trzy wyspy. Na jednej umieścimy dwie kobiety, na drugiej dwóch mężczyzn, na trzeciej kobietę i mężczyznę. I pojedziemy tam za 100 lat i sprawdzimy, gdzie przetrwało życie.
Obawiamy się, że odpowiedź wcale nie jest taka oczywista. A już na pewno - nie dla każdego.